FlosLek - Maseczka wzmacniająca naczynka


Przyznaję się, troszkę zaniedbałam bloga, w związku z brakiem czasu, ale powolutku wracam do świata żywych i będę nadrabiać zaległości. Mam masę zdjęć do recenzji, więc w najbliższym czasie pojawi się ich troszkę :)

Na pierwszy ogień idzie maseczka, póki Maseczkowy Październik jeszcze trwa :)


W ramach akcji zrecenzowałam już maskę Dermo Pharma, o której możecie poczytać tutaj, dziś na tapetę idzie FlosLek.


FLOSLEK - Maseczka wzmacniająca naczynka


                           Od producenta:                        

Wyciąg z kasztanowca i aktywna witamina C obkurczają drobne naczynka krwionośne oraz zmniejszają skłonność do powstawania nowych. Maseczka „uspokaja” grę siatki naczynek włosowatych. Substancje pielęgnujące nawilżają, delikatnie natłuszczają i przywracają fizjologiczny odczyn pH skórze.

Skóra rozjaśniona o wyrównanym kolorycie. Zaczerwienienia wyraźnie zmniejszone, zminimalizowana skłonność do pękania naczynek. Skóra jest gładka, miękka i przyjemna w dotyku.

                               Skład:                            


                            Moja opinia:                         

Opakowanie: saszetka 2 x 5 ml. Jedna połówka ma wystarczyć na jedno użycie - mi spokojnie wystarczyła na 2 aplikacje, w związku z czym całość zużywałam na 4 razy.

Konsystencja/zapach: konsystencja troszkę mnie zaskoczyła. Spodziewałam się czegoś w rodzaju lekkiego kremu, tymczasem maska bardzo przypomina mi maski z glinką - jest gęsta i zostawia charakterystyczny dla glinki nalot, jeśli resztka zaschnie np. na palcu. Choć w przeciwieństwie do glinki, nie zasycha na kamień.
Zapach taki troszkę apteczny, ale do zniesienia.


Działanie: to chyba mój pierwszy kosmetyk tej firmy (pomijając żele pod oczy). Sama nie wiem dlaczego wcześniej nie sięgnęłam po coś z asortymentu marki, ale teraz z pewnością to zrobię, bo z działania maseczki jestem bardzo zadowolona.

Prościutka w użyciu, nakładamy na twarz i trzymamy 5 -10 min. po czym zmywamy "resztki" mokrym wacikiem. Nie wiem o jakich resztkach mowa, bo u mnie po 15 minutach wyglądała identycznie, jak zaraz po nałożeniu, więc po prostu ją zmyłam letnią wodą ;)
  W trakcie trzymania jej na twarzy nie czuć żadnego dyskomfortu. Pieczenie, szczypanie  - nic z tych rzeczy, co bardzo mnie cieszy, bo moja buźka często marudzi. Jesienią i zimą mam największy problem z naczynkami. Duże różnice temperatur i suche powietrze w ogrzewanych pomieszczeniach, powodują zwiększony rumień na policzkach, dlatego cokolwiek kojącego jest na miarę złota.

Już po pierwszym użyciu maseczki naczynka rzeczywiście są wyraźnie wyciszone, a cała twarz jest rozjaśniona, koloryt wydaje się bardziej wyrównany. Dodatkowo, skóra jest gładka i mięciutka w dotyku. Niestety efekt jest krótkotrwały, bo już następnego dnia wszystko wraca do poprzedniego stanu.  

Producent zaleca stosowanie maski codziennie przez pierwszy tydzień, później raz w tygodniu - zamierzam sobie taką kurację zafundować, może moje rumiane policzki trochę wyblakną ;)
Specyfik można też stosować jako krem na dzień, nawet pod makijaż, ale jakoś mnie to nie przekonuje, więc pozostanę przy pierwotnej wersji.

Dostępność: do kupienia w większości aptek i drogerii

Cena: za saszetkę zapłaciłam 2,90 zł. Maska występuje też w tubce 75 ml za ok 16-17 zł


Moja ocena: 4/5

17 komentarzy:

  1. ojjj ja juz nie pamietam kiedy ostatnio robilam maseczke......musze sie poprawic:)))) pozdrawiam -fajna recenzja pa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ostatnio staram się je robić regularnie :)

      Usuń
  2. Myślę, że będzie idealna dla mojej Mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłaby idealna dla mnie na policzki, bo mam kilka naczynek na wierzchu i bardzo mnie denerwują.. hmm.. zapamiętam!

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo Ci dziękuję za tę recenzję, właśnie pisałam o maseczkach Flosleku:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie że maseczka choć w jakimś stopniu zadziałała:) U mnie na szczęście naczynka mają się dobrze i są zdrowe hehe:D:)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie, że coś tam robi ;)
    Ja zdjęcia widzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech ja też już widzę, widocznie wczoraj był jakiś błąd ;)

      Usuń
  7. na szczęście nie potrzebuję takich maseczek, ale fajnie, ze działa;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam maseczki wszelkiego rodzaju - są tak niesamowicie odprężające, że automatycznie zapomina się o codziennym pośpiechu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. no ja nie mam cery naczynkowej ale to dobrze że jest skuteczna u Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ją w wersji w tubce. Dla mnie jest znakomita i na bank ją kupię ponownie. Dla cery naczynkowej jedna z najlepszych. Mam też z tej serii tonik ok, ale nic specjalnego. I polecam też peeling enzymatyczny - również lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też chyba zaopatrzę się w pełny wymiar tej maski :) peeling enzymatyczny na razie mam z BU, ale jak go wykończę, spróbuję tego :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz i zapraszam do zostawienia po sobie śladu :)
Jednocześnie proszę o zachowanie kultury wypowiedzi.
Nie spamuj. Wszelkie komentarze zawierające autoreklamę będą usuwane.

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...