Kupony rabatowe do F&F oraz House


O kartach rabatowych do H&M, które można znaleźć w najnowszym wydaniu Glamour już chyba nie muszę pisać, bo każda o nich wie ;)

Ale nie tylko H&M przygotował dla nas ciekawą ofertę na miły początek grudnia. 


Wielką radochę sprawił mi kupon na 25 zł (przy zakupach za 50 zł) na ubrania F&F.



Kupon był do pobrania przez niecałe 2 dni na FB, jednak kody są dla wszystkich takie same, więc wystarczy wydrukować powyższy obrazek, by móc skorzystać z promocji.

 

Także House ma coś dla nas :D 
-40 % na wszystko w sklepach stacjonarnych
Promocja obejmuje także rzeczy już przecenione :)


Kupony do pobrania znajdziecie na fanpejdżu House na FB. Wystarczy spisać kod, a potem podać go przy kasie.

Jutro lecę na zakupy, w Housie chcę zaopatrzyć się przede wszystkim w basicowe bluzki, które zawsze tam kupuję i bardzo je lubię, mam też kilka innych rzeczy na oku.



 



















 W F&F nie mam nic upatrzonego, ale na pewno coś znajdę, jeszcze się nie zdarzyło żebym wyszła stamtąd z pustymi rękami ;)


Skorzystacie z promocji, czy czekacie do rozpoczęcia wyprzedaży ?

Essence LE Twilight Breaking Dawn part 2 - Rozświetlacz do twarzy

Szczerze mówiąc, limitki z Essence nigdy specjalnie mnie nie fascynowały. Nie oczekiwałam na nie z wypiekami na policzkach, ani nie leciałam na złamanie karku do sklepu, żeby coś upolować ;)

Jednak post beaaatki21 porównujący rozświetlacz Essence z Marry Lou The Balm, skłonił mnie do podreptania do Natury i wrzucenia go do koszyka (oczywiście mowa o Essence) ;)

Od dawna marzył mi się rozświetlacz The Balm, jednak jego zakup ciągle się odwlekał. Nie jest to kosmetyk pierwszej potrzeby, dlatego zawsze coś okazywało się ważniejsze. Ucieszyło mnie zatem, że za nieco ponad 10 zł, mogę mieć namiastkę słynnej Mary Lou.


Essence LE Twilight Breaking Dawn part 2
Shimmer Powder


Puder zamknięty jest w klasycznym, przezroczystym opakowaniu - bez żadnych "bajerów", co w sumie ma swój urok. Mam tylko nadzieję, że z czasem napisy nie zaczną się ścierać, bo nie lubię takich poobdzieranych kosmetyków.


Zaskoczyła mnie jego "twardość". Jest porządnie sprasowany, przez co nie pyli się jak szalony, nawet twardszy pędzel nie robi mu większej krzywdy.

W rozświetlaczach zawsze odstraszały mnie brokatowe drobiny, które tworzą nieestetyczny efekt bombki choinkowej, w tym przypadku o niczym takim nie ma mowy. Nie ma żadnych drobinek, ani mniejszych, ani większych.



Odcień nie każdemu może pasować, gdyż przeważają w nim ciepłe, złotawe tony - jednak na twarzy daje subtelny i delikatny efekt tafli, wygląda naturalnie nawet na takim bladziochu jak ja ;)

Aplikacja jest bardzo przyjemna, łatwo się nakłada, łatwo się rozciera. Raczej ciężko zrobić sobie nim krzywdę.




Nigdy wcześniej nie miałam pudru rozświetlającego i troszkę żałuję, że zdecydowałam się na niego tak późno.
Stosuję go na kości policzkowe i jestem zadowolona, stanowi świetne wykończenie makijażu, twarz wygląda zdecydowanie świeżej :) 

A Mary Lou...i tak sobie kiedyś sprawię :D


A Wy stosujecie rozświetlacze ? 
Macie swojego ulubieńca w tej kategorii ?

Zakupowo i nie tylko :)


Dawno nie pokazywałam Wam moich drogeryjnych zdobyczy, to wszystko dlatego, że mam odwyk :D

Taki malutki...

Zakupy kosmetyczne staram się ograniczyć do niezbędnego minimum, jednak ostatnio skusiłam się na kilka drobiazgów.


1. Uroda Melisa - Tonik do twarzy

Czytałam o nim same pozytywy, w końcu go dorwałam w swoje łapki :) Mam nadzieję, że będzie mi służył tak dobrze jak innym.

2. Vipera - Rozświetlający korektor

Skusiłam się na niego w zastępstwie mojego ulubieńca z Bell.
Taki mały bubelek troszkę, niebawem recenzja.

3. Gloria - Maska do włosów

Również zbiera same pozytywne recenzje.

4. Nivea - Masełko do ust Vanilia & Macadamia

Nowość, która wywołała małe poruszenie na wielu blogach. Lubię takie maleństwa, więc nie mogłam się powstrzymać przed kupieniem na próbę.

5. Essence - Rozświetlacz z wampirzej limitki

Nie wierzyłam, że jeszcze go zastanę - a jednak ! :) Kocham od pierwszego użycia.



Wczoraj miałam przedwczesne mikołajki ;) Dotarły do mnie dwie paczuszki

Pierwsza - w ramach współpracy z firmą Fennel



Po miłej wymianie maili z Panią Karoliną, do testów otrzymałam:

1. Peeling do ciała - Ciasteczka z czekoladą

2. Masło do ciała - Kwiat wiśni

Zapachy są cudne, ciekawa jestem działania.



Druga paczuszka, to wygrana z rozdania u Kosmetycznej Krainy (chyba moja pierwsza wygrana w życiu :D)


Jestem strasznie zaskoczona, bo nadprogramowo dostałam: żel pod prysznic Balea, lakier do paznokci i próbki podkładów mineralnych. Jeszcze raz dziękuję Anetko!



Troszkę się tego nazbierało, mój kosmetyczny głód został w pełni zaspokojony ;)


Pozdrawiam wtorkowo, miłego popołudnia :*


Eveline - Tusz do rzęs Volumix Fiberlast


Jestem zdecydowaną zwolenniczką tuszów do rzęs z klasyczną szczoteczką, dlatego do tej pory raczej unikałam tych super, hiper nowoczesnych, ultra podkręcających, czy wydłużających silikonowych.

Jednak korzystając z niedawnego, Biedronkowego rzutu kosmetycznego, zdecydowałam się kupić takowy tusz na próbę :)


Eveline Volumix Fiberlast
Lenght & Curl Up


                          Od producenta:                         

Nowa mascara Eveline Cosmetics łączy w sobie specjalistyczną formułę z rewolucyjną konstrukcją szczoteczki i udowodnionym działaniem.
Length & curl up mascara:

– seksowne wydłużenie nawet do 50%
– długotrwałe podkręcone rzęsy


Innowacyjna, błyszcząca formuła FIBERLAST16h z mineralnymi pigmentami i prowitaminą B5 sprawi że Twój makijaż będzie olśniewał przez wiele godzin.

Szczoteczka: SexyBrush

Taliowany kształt szczoteczki dopasowuje się do kształtu rzęs gwarantując długotrwałe podkręcenie
Aplikacja tuszu jest precyzyjna co pozwala na osiągnięcie seksownego efektu wydłużenia do 50%.

                            Moja opinia:                         

Opakowanie: Tusz zamknięty jest w przyjemnym dla oka, srebrnym opakowaniu, opatrzonym czarnym drukiem, co razem tworzy dosyć ładną całość. Mimo, że mascara jest z niższej półki cenowej, jej opakowanie prezentuje się całkiem elegancko, plastik z którego jest wykonane, nie wygląda "tanio", napisy się nie ścierają.


Szczoteczka: bardzo lubię "taliowane" szczoteczki, praktycznie zawsze decyduję się na wersję dostępną w takim kształcie ;) Dlatego tym razem nie mogło być inaczej. 

Szczoteczka jest bardzo miękka, wygina się w każdą stronę - być może to norma dla silikonów, nie wiem, ale utrudnia mi to pomalowanie się i mnie po prostu wkurza. 
Poza tym "włoski", a raczej wypustki są króciutkie i także bardzo miękkie, przez co średnio radzą sobie z ładnym rozdzieleniem i równomiernym pokryciem tuszem rzęs.  
Ogólnie pomalowanie oka zajmuje mi teraz więcej czasu, najpierw maluję rzęsy tuszem, a później (zanim tusz zaschnie), rozczesuje je zwykłą szczoteczką. Nie lubię takich wysklejanych, oblepionych "pajęczych nóżek", stawiam bardziej na naturalny wygląd ;)



Wybrałam wersję podkręcającą i wydłużającą, zależy mi na tym bardziej niż na 500 krotnym pogrubieniu ;) I faktycznie, jeśli chodzi o wydłużenie, to jest ono wyraźnie zauważalne, z podkręcaniem troszkę gorzej, ale także coś widać.

Oczko bez tuszu:


Z tuszem:


Ogólne wrażenia: Generalnie jestem z niego średnio zadowolona, jednak silikonowe szczoteczki chyba nie są dla mnie.
Poza tym, co do jakości samego tuszu także mam zastrzeżenia. Tusz bardzo szybko zasycha w opakowaniu, przez co już na szczoteczce pojawiają się brzydkie grudki. W dodatku jego trwałość na oku, oceniłabym na średnią, w połowie dnia zaczyna się brzydko osypywać i kruszyć. 

Plus za to, że w żaden sposób nie podrażnia nawet wrażliwych oczu.

Podsumowując: już rozglądam się za nową mascarą z klasycznym włosiem ;) 

Może macie jakieś sprawdzone i możecie coś polecić?


Moja ocena: 3/5

A jak to jest u Was ? 
Wolicie silikonowe, czy zwykłe szczoteczki ?

Joanna Rzepa - Kuracja wzmacniająca


Nie ukrywam, że czytając tyle pozytywnych opinii na temat tej kuracji, dosyć mocno się napaliłam ;) i spodziewałam się wielkiego wow - jak sprawdziła się u mnie ? Zapraszam do lektury

Joanna Rzepa - Kuracja wzmacniająca
do włosów przetłuszczających się


                          Od producenta:                         

Kuracja wzmacniająca Rzepa przeznaczona jest dla włosów przetłuszczających się, ze skłonnością do łupieżu i wypadania. Zawiera bogaty zestaw aktywnych czynników -  takich jak ekstrakt z czarnej rzepy oraz inne specjalnie wyselekcjonowane ekstrakty naturalne i składniki energizujące, aby wzmacniać włosy i skutecznie zmniejszać przetłuszczanie się skóry głowy. To specjalistyczny produkt do wcierania w skórę głowy, który pozwala osiągnąć dobre rezultaty przy regularnym stosowaniu. Specjalna formuła neutralizuje charakterystyczny zapach czarnej rzepy i zwiększa komfort stosowania.

                              Skład:                             


                          Jak stosować:                          

Przy pomocy aplikatora nanieść kurację bezpośrednio na skórę głowy i delikatnie wcierać u nasady włosów przez kilka minut. Pozostawić bez spłukiwania. Stosować po każdym myciu głowy, przynajmniej trzy razy w tygodniu. Dla osiągnięcia optymalnych rezultatów należy prowadzić kurację przez dwa tygodnie, następnie zrobić kilkudniową przerwę, po której można ponowić stosowanie.

                           Moja opinia:                          

Opakowanie: przezroczysta buteleczka 100 ml, ze specjalnym aplikatorem, który bardzo ułatwia stosowanie.

Końcówka posiada małą zakrętkę, dzięki czemu nic się nie wylewa, kiedy nie trzeba. Po odkręceniu mamy wygodny "lejek", którym bez problemu można aplikować kurację na skórę głowy. Nic się nie przelewa przez palce, produkt się nie marnuje i ląduje dokładnie tam, gdzie chcemy :)



Po zużyciu całości opakowanie chętnie wykorzystam do innych wcierek.

Wydajność: widoczna powyżej ilość wcierki, została mi po przeprowadzeniu dwóch dwutygodniowych kuracji - spokojnie wystarczy na kolejne 2 tygodnie stosowania.

Zapach: jeśli kojarzycie zapach czarnej rzepy, to to jest właśnie to. Ja tutaj nie zauważyłam żadnej specjalistycznej formuły, która miała za zadanie neutralizować zapach rzepy. Co prawda jej zapach jest wymieszany z jakimś przyjemniejszym zapaszkiem, ale razem tworzą troszkę mieszankę wybuchową, która niestety "trzyma" się na włosach jak szalona ;)

Działanie: jako, że głowę myję codziennie - tak też początkowo stosowałam kurację z Joanny. Jednak po kilku dniach, nabawiłam się potwornego podrażnienia skalpu i męczącego swędzenia skóry. Zaczęłam więc stosowanie zgodne z instrukcją, czyli 3-4 razy w tygodniu i przy takiej częstotliwości wszelkie niepożądane objawy minęły.

Po pierwszych dwóch tygodniach nie zauważyłam praktycznie żadnych rezultatów - włosy nadal mocno wypadały, nie były w widoczny sposób mocniejsze, czy zdrowsze. Przetłuszczały się ciągle tak jak wcześniej, czyli głowa codziennie nadawała się do mycia. 
Przy drugiej dwutygodniowej turze zaczęło "coś się dziać", choć nie było to działanie jakiego oczekiwałam. Pojawiły się baby hair - w małej ilości, ale jednak. Ilość wypadających włosów nieznacznie zmalała. Przetłuszczanie nadal bez zmian, choć na tym zależało mi dużo mniej.

Obecnie wypada mi mniej więcej o 1/3 mniej włosów niż wcześniej, choć szczerze mówiąc to raczej nie zasługa tej kuracji, bo jednocześnie stosowałam płukanki pokrzywowe, codziennie piję pokrzywowe herbatki, a od ponad miesiąca łykam tran i to chyba on najlepiej wpływa na stan moich włosów.

Jeden mocny plus - wcierka podbija włosy u nasady i zwiększa ich błyszczenie.

Podsumowując u mnie sprawdziła się tak średnio, zużyję ją do końca, ale nie kupię ponownie. Następny w kolejce jest Jantar - mam nadzieję, że wypadnie lepiej.

Cena: 7-10 zł/100 ml

Moja ocena: 3/5

Stosowałyście tą wcierkę ? Jak sprawdziła się u Was ?

Nowość od Marion - Ampułki do włosów


Przeglądając wczoraj stronę firmy Marion, w oczy rzuciły mi się ciekawe nowości, a wśród nich Ampułki do włosów, które wzbudziły moje największe zainteresowanie.


            Kilka słów od producenta:          

Ampułki do włosów HAIR THERAPY to połączenie silnie skoncentrowanych roślinnych ekstraktów, witamin oraz innowacyjnych technologii, które dobrano tak, aby przywrócić włosom zdrowy wygląd i naturalny blask. Cztery produkty o ukierunkowanym działaniu dostosowane do indywidualnych potrzeb różnych rodzajów włosów.

Ampułki występują w 4 różnych wersjach, każda z nich jest 14-dniową kuracją:



                      1. Terapia Nawilżająca                     

Dogłębnie nawilża suche i zniszczone włosy oraz przywraca im blask.

             2. Terapia ochronna do włosów farbowanych           

 Regeneruje i przywraca świetlistość włosom farbowanym.

                     3. Terapia Wzmacniająca                     

 Odżywia, wzmacnia włosy wraz z cebulkami włosowymi oraz zapobiega nadmiernemu wypadaniu włosów i stymuluje ich wzrost i dotlenienie.

                     4. Terapia  Rozświetlająca                  

 
Przywraca blask i witalność włosom matowym.


Każda kuracja zawiera w opakowaniu 5 szt ampułek po 7 ml.

Sposób użycia: 

Stosować przez minimum 2 tygodnie: w pierwszym tygodniu co 2 dni, w drugim tygodniu co 3 dni. Dla uzyskania optymalnego efektu zaleca się miesięczną kurację.

Cena: około 7-10 zł


Ampułki są już w sprzedaży, choć ja ich jeszcze u siebie nie widziałam. Najbardziej ciekawią mnie składy, jeśli są warte uwagi, chętnie wypróbowałabym właściwie wszystkie 4 wersje :)

A może ampułki wpadły już w Wasze łapki ? 
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie ?

Lakierowi ulubieńcy - Jesień 2012


U wielu z Was pojawiły się notki o ulubionych jesiennych lakierach do paznokci, bardzo mi się ten pomysł spodobał - też chcę Wam pokazać swoje jesienne lakierowe klimaty ;)

O ile wiosną i latem na moich paznokciach goszczą przeróżne kolory, od neonów, przez pastele, do nudziaków, o tyle jesienią i zimą stawiam raczej na stonowane, ciemniejsze i spokojniejsze barwy. Wyjątkiem jest klasyczna czerwień, która jest o tyle uniwersalna, że pasuje mi o każdej porze roku :)


Oto 6 moich ulubieńców:


Jedziemy od lewej:







Mój najświeższy nabytek - piękny, głęboki, bardzo ciemny burgund.














Lakiery z H&M kupione w 3 paku już jakiś czas temu, ale są jeszcze w sprzedaży. 
Jeden z nich poszedł w odstawkę (taki sobie cukierkowy różyk), dwa pozostałe odcienie goszczą na moich pazurkach dosyć często.

Idealny wręcz odcień cielaczka i klasyczna czerwień.








Idealny na co dzień, lekko przybrudzony róż.

Na paznokciach odcień wygląda bardzo naturalnie, nie jest nachalny.










 

Nudziak w troszkę innej odsłonie, nie całkiem nude ;)
To odcień z lekką domieszką brzoskwinki i bardzo delikatniutkim shimmerem, który widać tylko pod słońce.
Nie każdemu przypadnie do gustu - ja go bardzo lubię.









Akurat ten szaraczek to tylko przykład, jesienią uwielbiam wszelkie odcienie szarości czy też niezidentyfikowane szarościo-brązy ;)

Ten tutaj dodatkowo posiada opalizujący na fioletowo shimmer.








A jakie są Wasze ulubione lakiery na jesień ?

Współpraca z BingoSpa - episode 2 ;-)


Większość z Was pokazywała już swoje paczuszki, które rozsyłało Bingo w ramach kolejnego kwartału współpracy, do mnie jak zwykle, wszystko dociera z opóźnieniem ;)

Muszę przyznać, że początkowo byłam troszkę zawiedziona, że szumnie ogłaszana "możliwość wyboru produktów do testów" okazała się być listą 5 kosmetyków, z których można było wybrać dwa - trzeci to była niespodzianka. Dodatkowo chyba każdy otrzymał identyczną listę, więc różnorodność recenzji nie będzie wielka, ale...

Po rozpakowaniu przesyłki i wstępnym pomacaniu kosmetyków, humor zdecydowanie mi się poprawił, a po kilku dniach testów stwierdzam, że wszystkie 3 produkty bardzo mi pasują :)

Oto co do mnie przybyło:


Balsam kokosowy do dłoni


To właśnie produkt niespodzianka. Uwielbiam zapach kokosa, lepiej trafić nie mogli :)








Serum czekoladowo miętowe do ciała


Mój wybór - również lubię takie kompozycje zapachowe, więc nie mogłam sobie odmówić kolejnego smarowidełka







Maska do twarzy
ze 100% olejem winogronowym


To również mój wybór - po masce algowej miałam pewne obawy, jednak po pierwszym użyciu okazuje się, że całkiem niepotrzebnie.








Jestem bardzo, bardzo zadowolona, pierwsza szczegółowa recenzja już wkrótce.



O czym chciałybyście poczytać w pierwszej kolejności ?

Październikowe denka

Kolejny miesiąc za nami i kolejne denka do kolekcji.

W tym miesiącu nie poszło najgorzej, choć zawsze mogłoby być lepiej, zwłaszcza w kwestii smarowideł do ciała, które stają się coraz większą gromadką, a nic nie ubywa ;)


1. Lirene - Pielęgnacyjny krem antyperspiracyjny

Bardzo fajny i przydatny w okresie wiosna-lato, choć przy długotrwałym stosowaniu troszkę wysusza skórę.
Miałam o nim pisać recenzję i jakoś zapomniałam, muszę nadrobić.


2. Avon Advanced Techniques - 
Kuracja naprawcza do włosów suchych i zniszczonych

To był chyba ostatni Avonowy kosmetyk w moich zbiorach. Męczyłam tą kurację bardzo długo, używana od czasu do czasu na długość włosów nie jest najgorsza. Włosy lepiej się rozczesują, nie plączą się tak, końcówki są zabezpieczone.

Jednak nie kupię jej więcej, chcę wypróbować coś innego.


3. Garnier Ultra Doux - Odżywka awokado i masło karite

Pisałam o niej już tutaj. Najulubieńsza ;)

Kupię ponownie na 100%


4. Alterra - Olejek Migdały i Papaja

Jestem chyba jedną z niewielu osób, którym ten olejek kompletnie nie pasował. Nie mogłam się doczekać aż się skończy. Kupiłam go oczywiście do olejowania włosów, ale moje kłaczki go nie polubiły ani ciut ciut.
Stosowałam też do ciała, ale ani nadzwyczajnie nie pielęgnował, ani nie nawilżał.

Nie kupię więcej.


5. Bell - Mineralny korektor rozświetlający

Kolejne zużyte opakowanie. Możecie o nim poczytać tutaj.

Niedługo bardzo chętnie kupię go ponownie, tymczasem wypróbuję coś nowego.


6. BeBeauty - Micelarny żel do mycia twarzy

Kolejny produkt z mojej listy "naj".  Tani, skuteczny, bardzo łagodny - uwielbiam i nie mam potrzeby szukania czegoś innego.

Nowe opakowanie już zakupione.


7. FLOSLEK - Maseczka wzmacniająca naczynka

Poprzednia notka była poświęcona właśnie jej.

Chyba zdecyduję się na zakup pełnowymiarowego opakowania.


8. Ziaja - Maseczka nawilżająca

Bardzo lubię wszystkie glinkowe maski Ziai, w czeluściach mojej łazienki zawsze jakaś się znajdzie w zapasie ;)


9. Farmona Herbal Care - szampon + odżywka ze skrzypem polnym

Dostałam jako gratis do zakupów. Szampon jak szampon, ale odżywka po jednym użyciu wydawała się całkiem fajna - rozważę jej zakup.


10. Venita Henna Color - Ziołowy szampon koloryzujący

Troszkę mniej trwały niż ziołowy balsam, ale za to połowę tańszy - kosztuje ok. 3 zł, a pokrywa nawet siwe włosy i trzyma się ok. 2 tygodni przy codziennym myciu - stosuję tylko na odrosty i sprawdza się zadowalająco.

Raczej kupię ponownie


11. Dermo Pharma - Maska kompres 4D nawilżająca

Także już o niej pisałam.
Jest świetna i chętnie kupię ponownie.



A jak Wam poszło denkowanie w październiku ?

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...