Pielęgnacja po koreańsku - Maseczka wybielająco-rozświetlająca


Maseczki w formie saszetki są moimi ulubieńcami, mogę używać różnych na przemian, a jak któraś okaże się niewypałem, nie szkoda mi wyrzucać całej tubki. 
W drogeriach wybór saszetkowych mazideł jest spory, więc eksperymentuje z różnymi nowinkami (przynajmniej dla mnie).

Tym razem skorzystałam z promocji w Super Pharm na maseczki koreańskie firmy Oriental Secret. Wsród kilku dostępnych, wybrałam wersję wybielająco-rozświetlającą.


                                                    Od producenta:                                                   

Wyciąg ze storczyka japońskiego regeneruje i wzmacnia strukturę naskórka, działa kojąco, odświeżająco, wzmacniająco na skórę, jest bogaty w polifenole, które zapobiegają powstawaniu zmarszczek. Wyciąg z piwonii lactiflory rozjaśnia skórę, działa kojąco oraz przeciwbakteryjnie. Strzęplica piramidalna odżywia skórę. Powyższe składniki pozostawiają skórę zdrową i naenergetyzowaną. Maseczka posiada właściwości antyzapalne oraz wybielające skórę.
Opakowanie zawiera 1 maskę do nałożenia na twarz w formie płatka z otworami na oczy, nos i usta.

                                           Skład i sposób użytkowania:                                      


                                                         Moja opinia:                                                    

W saszetce znajdziemy złożoną w kostkę tkaninę, która strukturą przypomina troszkę fizelinę. Jest bardzo mocno nasączona, wręcz z niej kapie.


Po rozłożeniu ukazuje się nam przyjazna buźka ;)
(na zdjęciu już po użyciu)


Zapach: fiołkami nie pachnie - zapach jest roślinny, dziwny troszkę. Mi najbardziej przypominał skrobię ziemniaczaną lub coś innego związanego z ziemniakami. Ostatecznie jednak to nie jest najważniejsze, nie był na tyle intensywny, żeby uprzykrzać czas poświęcony na relaks z maską na twarzy.

Działanie: po nałożeniu maski na twarz czuć przyjemne orzeźwienie, które utrzymuje się przez dłuższy czas. Producent sugeruje trzymanie jej od 20 do 30 minut, ja trzymałam ok 35 min i w tym czasie praktycznie cały płyn, którym nasączona była tkanina, wchłonął się w skórę. Początkowo nadmiar troszkę spływał po szyi, więc wcierałam sobie to w dłonie i one też na tym skorzystały.
Podczas użycia nie występuje żadne pieczenie, mrowienie czy inny dyskomfort.

A jakie efekty ukazały się mym oczętom po ściągnięciu maski ?

Początkowo skóra była lekko lepka, po mniej więcej 5 minutach resztki pięknie się wchłonęły, pozostawiając skórę miękką i gładką. 
Chyba mylnie sądziłam, że jeśli maseczka w założeniu ma pomagać w zwalczaniu przebarwień, to wyciszy także wszelkie zaczerwienienia, niestety tak się nie stało. Wszystko jak było przed, tak jest po - nie zauważyłam rozświetlenia, ani tym bardziej minimalnego choć rozjaśnienia.
Poza tym, wszystkie inne obietnice są w 100% wiarygodne, twarz jest przyjemnie wygładzona, odświeżona. Nawilżenie może nie jest kolosalne, ale nakładając ją wieczorem, rano nadal czułam komfort dobrze odżywionej skóry.

Podsumowując: maseczka z pewnością nie należy do bubli, ale jeśli komuś najbardziej zależy na wyciszeniu cery, może spotkać go zawód.

Dostępność: Super Pharm

Cena: ok 7-9 zł

Moja ocena: 3,5/5

Lubicie maseczki w formie tkaniny ? Jaka jest wasza ulubiona ?

20 komentarzy:

  1. tych maseczek jeszcze nie widzialam ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. hmm.. myślę, że jeśli chodzi o rozjaśnianie, wybielanie to należy postawić na regularne stosowanie maseczki ;) Jak używałam tej rozjaśniającej z korresa z doskoku to też nie zauważyłam rezultatów, ale systematyczne stosowanie przyniosło efekty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zależy, są i takie produkty które już po jednym razie wyraźnie wyciszają np. rumień. Wiadomo, że nie chodziło mi o usunięcie przebarwień, ale raczej o wyciszenie zaczerwienień.

      Usuń
  3. po jednym użyciu efektów raczej nie będzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może to naiwność z mojej strony, ale liczyłam że będą choć minimalne :)

      Usuń
  4. ja raczej w ogole za maseczkami nie przepadam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam kilka maseczek z tej firmy i mimo, że cudów nie robiły bardzo lubiłam się z nimi relaksować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawe są te maseczki, ja miałam 2 i srednio je lubiłam...

    OdpowiedzUsuń
  7. Maseczek w płacie jeszcze nie stosowałam.
    Uczciwie przyznam, że ostatnio strasznie zaniedbałam 'maseczkowanie' :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z tym także bywa różnie, maseczkuje jak sobie przypomnę ;)

      Usuń
  8. Nie przepadam za tego typu maseczkami - wolę tradycyjne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam tej maseczki, wygląda ciekawie, ale jak widać, tylko wygląda ;))

    OdpowiedzUsuń
  10. moja ulubiona maseczka w formie błota z alepp ;) zdecydowanie wolę maseczki w tradycyjnej formie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. takiej maseczki jeszcze nie miałam, no ale szkoda że słabo poradziła sobie ..

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam nigdy takiej maseczki

    OdpowiedzUsuń
  13. mam taką maseczkę z innej firmy ale jeszcze nie używałam

    OdpowiedzUsuń
  14. Przyznam się, że jeszcze nie miałam tego typu maski w kawałku, na pewno wygodne pod tym względem, że nie trzeba później tego wszystkiego ścierać, zmywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, pod tym względem jest zdecydowanie wygodniejsza :)

      Usuń
  15. Oj, takiej to nie znam, ale tego typu lubię:))) Szkoda, że Ciebie zawiodła.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i zapraszam do zostawienia po sobie śladu :)
Jednocześnie proszę o zachowanie kultury wypowiedzi.
Nie spamuj. Wszelkie komentarze zawierające autoreklamę będą usuwane.

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...