Jesienne wishlisty | Domowe dodatki, ubrania, kosmetyki


Ostatni dzień sierpnia to idealny moment na pewne podsumowania, ułożenie planów na najbliższy kwartał, czy przygotowanie listy zakupów. Co prawda, żadna ze mnie maniaczka wzorowego zorganizowania, ale pewne rzeczy lubię zaplanować, by w późniejszym terminie choć próbować zrealizować całość. Wishlisty tworzę dwa razy w roku, na wiosnę i jesień. Są taką moją ściągawką na kolejne miesiące i przypominają, że istnieją w moim domu/szafie/kosmetyczce rzeczy bardziej potrzebne, niż 10 żel pod prysznic, czy n-ty kubek (pisze to ta, która w zeszłym tygodniu znów kupiła dwie nowe sztuki). Zapraszam więc na mały przegląd moich jesiennych chciejstw.


Zacznijmy od domu, ostatnio natchnęło mnie na zmiany. Chciałabym, żeby wnętrza stały się bardziej przytulne, planuję wprowadzić więcej jasnych kolorów, więcej źródeł światła i różnych drobiazgów, które sprawiają, że pomieszczenie staje się bardziej kompletne.

Golden Rose Eyebrow Powder | Pudry do brwi


Witajcie! Golden Rose wciąż zaskakuje ciekawymi nowościami, tym razem do sprzedaży weszły pudry do brwi, czyli coś, czego do tej pory w ofercie brakowało. Gdy pokazywałam przesyłkę od GR na FB i Instagramie, produkt wzbudził Waszą ogromną ciekawość, spieszę więc z szerszą prezentacją. 


Starałam się odzwierciedlić kolory jak najdokładniej, jak zawsze jednak, trzeba wziąć poprawkę na indywidualne ustawienia/kalibrację monitorów, dlatego odcienie mogą nieznacznie się różnić.

Lato z Akademią Zmysłów L`Occitane | Orzeźwiająca Werbena & Jenipapo i Vitória-Régia


Puk, puk! Lato, jesteś tam ??? Patrząc za okno, mogłoby się zdawać, że jesień jest tuż za rogiem. Zrobiło się zimno, ponuro i deszczowo, a przed nami wciąż prawie miesiąc kalendarzowego lata. Mam nadzieję, że cieplejsza aura i słońce jeszcze do nas wrócą. 
Żeby podtrzymać nieco ten zanikający, wakacyjny klimat, opowiem Wam o dwóch kolekcjach L`Occitane, które towarzyszyły mi w ostatnich tygodniach za sprawą Akademii ZmysłówWiem, że wrzesień jest bardzo popularnym miesiącem na zagraniczne wojaże, więc jeśli ktoś z Was urlop ma jeszcze przed sobą, też z pewnością znajdzie tu coś dla siebie. 


Peelingowe orzeźwienie | Bielenda Zmysłowa Wiśnia & TBS Spa Fit Scrub


Do niedawna jedynym peelingiem jaki miał rację bytu w mojej łazience, był ten domowy, robiony z kawy. Używałam go przez wiele lat, zupełnie nie korzystając z drogeryjnych produktów. Czasem urozmaicałam swoje mieszanki cynamonem lub olejkiem eterycznym, jednak wciąż towarzyszący mi zapach kawy stał się męczący i nudny. Skusiłam się więc na gotowca ze sklepu i od tamtej pory coraz częściej i chętniej po nie sięgam, wypróbowując różne wersje. W ostatnich tygodniach szczególnie upodobałam sobie dwie pozycje, kolorowe, świeżo i soczyście pachnące, idealne na letnią aurę.


Ulubieńcy #9 - Lipiec 2014


Witajcie po tygodniowej przerwie! W ostatnich dniach temperatura w końcu trochę spadła i wracam do życia. Nie potrafię funkcjonować w takie upały, jakimi raczy nas w tym roku lato. Jedyne okoliczności przyrody, gdy akceptuję +30 na termometrze, to błękitne morze, palma, leżak i orzeźwiająca bryza. W tym roku mogę jednak tylko pomarzyć. Korzystając z chwilowej, chłodniejszej aury, porobiłam trochę zdjęć, zapraszam więc na ulubieńców lipca.


Tym razem będzie to tylko pielęgnacja, jak pisałam w jednym z wcześniejszych postów, podczas gorących dni, kolorówkę ograniczam do minimum.

1. The Body Shop  -  Wygładzająco ujędrniający scrub do ciała Spa Fit

Kupił mnie już samym wyglądem. Same przyznacie, że ten słoiczek jest przeuroczy, prawda ? Okazało się, że wnętrze jest równie fantastyczne. Orzeźwiający cytrynowo-grejpfrutowo-pomarańczowy zapach, konsystencja przywodząca na myśl smoothie zrobione z tychże owoców, drobne dosyć ostre drobinki i świetne działanie. Znajomość z nim, to sama przyjemność. W najbliższym czasie poświęcę mu osobną recenzję, ale już dziś mogę Wam go gorąco polecić.

2. Balea - Woda w sprayu

Nie jest to żadna woda termalna bogata w minerały, zwykła woda zapakowana do butli z atomizerem. Jeśli mam być szczera, nie widzę między tymi dwiema absolutnie żadnej różnicy. Chłodzi, koi, wspaniale orzeźwia w upalne dni, w dodatku ma rewelacyjny atomizer, który rozpyla produkt delikatną, drobną mgiełką. Co prawda, nigdy nie stosowałam tego typu produktów do tonizacji skóry, np. po demakijażu, służą mi głównie do odświeżenia w ciągu dnia, a do tego Balea nadaje się świetnie. Używam jej też do zwilżania pędzli do podkładu.


3. Moschino - I love love

To mój absolutny, letni ulubieniec od wielu lat. Zużyłam już kilka flakoników, zapach idealnie odzwierciedla moje upodobania. Świeży, energetyczny, trwały, bardzo przypomina Light Blue D&G i z powodzeniem może uchodzić za jego tańszy odpowiednik. Spodoba się zwolenniczkom cytrusów, w nutach głowy dominuje tu pomarańcza, grejpfrut, czerwona porzeczka i cytryna, w nutach serca mamy, między innymi, herbacianą różę, konwalię i cynamon, a bazę stanowią cedr, piżmo i nuty drzewne. Całość stanowi bardzo udaną i lekką kompozycję.

4. Bielenda - Masło do ciała Arbuz

Codziennie wyrzucam sobie, że kupiłam w Biedronce tylko jedno opakowanie, bo w regularnej, drogeryjnej sprzedaży chyba ich nie ma ? Znów skupię się na zapachu, mamy tutaj arbuza w najczystszej postaci, pysznego i soczystego. Razem z arbuzowym żelem Balea, o którym pisałam w ulubieńcach czerwca, stanowią duet nie do pobicia. Dosyć lekka i mało maślana konsystencja oraz całkiem niezłe właściwości nawilżające czynią z niego idealną pozycję na letnie dni. Małym minusem może być parafina w składzie, której szczerze nie znoszę, ale dla takiego zapachu jestem w stanie wybaczyć wiele.


Tak przedstawia się moja złota lipcowa czwórka. A co Was zachwyciło w ubiegłym miesiącu ? Zapraszam do dzielenia się swoimi perełkami :)

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...