Ambasadorska paczka sklepu Kalina #2 - Marzec | Bioline, Natura Estonica, Dizao Natural


Czas na kolejną odsłonę ambasadorskiej przygody z Kaliną. O szczegółach całej akcji pisałam TUTAJ, wszystkich zainteresowanych odsyłam właśnie do tego postu :) W marcu towarzyszyły mi produkty zupełnie nowych dla mnie marek, wyboru ponownie mogłam dokonać sama, więc postawiłam na różnorodność. Do paczki trafił hydrolat oczarowy polskiej firmy Bioline oraz dwie pozycje pochodzące zza naszej wschodniej granicy: krem do ciała Natura Estonica i kolagenowa maska pod oczy Dizao. Czy pośród tej trójki znalazłam coś szczególnie godnego uwagi ? O szczegółach opowiem Wam już za chwilkę, zapraszam :)


BIOLINE - BIO HYDROLAT OCZAROWY

Mój czarny koń tej paczki. Nigdy wcześniej nie używałam hydrolatów i szczerze przyznaję, że trochę żałuję, bo to genialna sprawa. Świetna opcja zastępująca wszelkie toniki, ideał dla osób szukających produktów tonizujących działających na określone problemy lub dla tych z Was, którym zależy na maksymalnie prostym składzie. Hydrolaty to nic innego jak naturalne wody powstałe przez destylację parą wodną kwiatów lub roślin, składnik mamy w nich więc tylko jeden, ten tytułowy. Bioline oferuje mnóstwo ciekawych wersji roślinnych wód, od najpopularniejszej oczarowej i różanej, przez rzadziej spotykaną lipową czy lawendową, po zupełnie nieznane mi dotąd z jałowca lub dziurawca. Warto dodać, że wszystkie ich bio toniki posiadają certyfikaty Ecocert.

Ze względu na moją mieszaną, naczynkową cerę i blisko 30 lat na karku zdecydowałam się na opcję oczarową. Określana jest najsilniejszym antyoksydantem wśród hydrolatów, działa antyseptycznie, przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie, reguluje pracę gruczołów łojowych, normalizuje wydzielanie sebum, a dodatkowo wzmacnia i zwęża naczynka oraz redukuje zaczerwienienia. Jest szczególnie polecana dla osób z rozszerzonymi porami, trądzikiem i widocznymi pajączkami. To o mnie! W końcu trądzik to nie tylko ropne czerwone wykwity, ale też problematyczne zaskórniki, a z tymi drugimi walczę od lat. Ostatnio trochę się kwaszę, więc zależy mi aby reszta pielęgnacji była łagodna i maksymalnie skuteczna, a dobry tonik jest absolutną podstawą. Hydrolat świetnie sprawdza się właśnie w swojej głównej roli. Tonizuje, usuwa ewentualne pozostałości makijażu, lekko uspokaja zaognione obszary, przywraca poczucie komfortu i przygotowuje cerę na przyjęcie kolejnych produktów. Szklana buteleczka z atomizerem sprawia, że stosowanie jest łatwe, proste i przyjemne, a produkt nie zużywa się tak szybko, jak w przypadku klasycznego wylewania porcji na wacik, więc 75 ml spokojnie wystarczy na około 2 miesiące codziennego stosowania. Poza tym hydrolaty wykorzystać można też do innych celów. Będą dobrą bazą dla maseczek z glinki, fajnie sprawdzą się do stosowania tonizujących maseczek na tkaninie (nasączamy suchą chusteczkę kosmetyczną, nakładamy na kilka minut na twarz), mogą być używane jako odświeżające mgiełki do twarzy, co szczególnie przydaje się latem i ja z pewnością będę z tej opcji korzystać. Wszystkie dostępne wersje znajdziecie TUTAJ, buteleczka o pojemności 75 ml to koszt około 25 zł



NATURA ESTONICA - UJĘDRNIAJĄCY KREM DO CIAŁA

O ile cerę mam mieszaną, tak skórę całej reszty ciała zaliczyłabym raczej do suchych. Często odczuwam brak odpowiedniego nawodnienia, ściągnięcie i nieprzyjemny dyskomfort, a co za tym idzie jędrność też pozostawia trochę do życzenia. Wszelkie smarowidła są u mnie zużywane na kilogramy. Zimą stawiam na mocno treściwe formuły, a wiosną, gdy problem staje się mniej dokuczliwy, mogę zacząć przerzucać się na lżejsze konsystencje. 

Kremy do ciała Natura Estonica dostępne są w 5 różnych wersjach, mój wybór padł na ujędrniającą. Opakowanie z gatunku moich ulubionych, czyli duży prosty słój z którego wygodnie się korzysta i nic się nie marnuje. Zawartość o pięknej lekko miętowej barwie, orzeźwiającym zapachu oraz bardzo miły dla oka design zapowiadały, że wybór jest trafny. I rzeczywiście jest dość przyjemnie, chociaż to produkt z gatunku tych lżejszych. Krem ma specyficzną konsystencję, takie połączenie budyniu z galaretką. W słoiku niby zbite, treściwe i lekko sprężyste, a zadziwiająco lekko się rozprowadza, mocno odświeża i błyskawicznie się wchłania. Nie miałam wcześniej styczności z taką ciekawą mieszanką. Mistrzem nawilżania bym go nie nazwała, ale zdaję sobie sprawę, że jego działanie ukierunkowane jest na inny problem i faktycznie z optyczną poprawą jędrności skóry radzi sobie nieźle. W składzie znajdziemy oliwę z oliwek, ekstrakt z werbeny cytrynowej i żen-szenia oraz kofeinę, czyli wszystko to co ma skórę zregenerować, poprawić ukrwienie i pomóc w uzyskaniu sprężystości. Lubię stosować go po porannym prysznicu, dosłownie chwilę po aplikacji swobodnie można się ubrać, nic się nie klei, ani nie lepi, skóra jest odprężona, lekko napięta, a zapach sprawia, że zmysły budzą się do życia. Myślę, że będzie dla mnie fajną opcją na późniejszą wiosnę lub lato, obecnie muszę wspomagać się jeszcze dodatkowymi nawilżaczami. 300 ml słoik kosztuje około 18 zł, krem znajdziecie TUTAJ.

Skład: Aqua, Isopropyl Palmitate, Cetyl Palmitate, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Olea Europaea Fruit Oil, Lippia Citriodora Flower Water*, Panax Ginseng Root Extract*, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Tocopheryl Acetate, Hydrolyzed Wheat Protein, Caffeine, Benzyl Alcohol, Ethylhexylglycerin, Sodium Hydroxide, Parfum, CI 42051, CI 19140, Citronellol, Geraniol, Limonene.




DIZAO - KOLAGENOWA MASECZKA POD OCZY I DO TWARZY

Tkaninowe maseczki są jednymi z moich ulubionych (zaraz za glinkami), nasączone bogatą mieszanką składników dają naprawdę fajne rezultaty i są dobrą opcją do zastosowania przed większym wyjściem. Kolagenowa maska Dizao to prawdziwa bomba jeśli chodzi o ilość dobroczynnych substancji, które znajdziemy w jej składzie. Nie jest to typowa maska tkaninowa nakładana na całą twarz, a saszetka podzielona jest na dwie części. W większej znajdziemy płatki pod oczy, które nakładamy na 15 minut, ich zadaniem jest podwyższenie zawartości kolagenu w skórze, zwiększenie sprężystości, wygładzenie zmarszczek oraz intensywne nawilżenie. Spójrzcie na skład! Wśród drogeryjnych produktów (oscylujących w podobnym przedziale cenowym) ze świecą szukać takiej zawartości. Mamy tu między innymi wygładzający i przeciwzmarszczkowy puder perłowy, rozjaśniający skórę wyciąg z korzenia morwy, ujędrniający kolagen, witaminę C, łagodzący pantenol i nawilżający kwas hialuronowy. Druga, mniejsza część, to żel do nałożenia na całą twarz, który ma nawilżyć i poprawić sprężystość skóry. Jego skład jest jeszcze bogatszy i obfity w ekstrakty (skład poniżej), a lekka formuła sprawia, że nadaje się praktycznie do każdej cery. Za jednym zamachem fundujemy więc sobie szczególną pielęgnację okolic oczu oraz całościowe odżywienie skóry twarzy i szyi. W efekcie cera jest wyraźnie rozjaśniona, wygładzona i nawilżona. Mała uwaga dla wrażliwców i alergików. Taka mnogość ekstraktów i substancji aktywnych może (choć nie musi) powodować podrażnienia. U mnie pojawiło się lekkie mrowienie na obszarach z rozszerzonymi naczynkami, więc któryś składnik musiał zadziałać drażniąco. Nie było to nic, co spowodowałoby jakieś niedogodności na dłużą metę, jednak warto mieć na uwadze, że przesadzić można w każdą stronę. Zastanawiam się teraz, czy to nie przez produkty z kwasami, które aktualnie stosuje. Skóra jest wrażliwsza niż zazwyczaj, w związku z tym mogła tak zareagować. Koszt saszetki to około 12.50 zł, do kupienia TUTAJ.

Skład części 1 (tkaninowej)Aqua, Glycerin, Pearl Powder, Morus Alba Root Extract, Collagen, Ascorbic Acid, Riboflavin, Panthenol, Hyaluronic Acid, Phenoxyethanol, Tremella Fuciformis Polysaccharide, Tremella Fuciformis (Mushroom) Extract, Plant Collagen Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Butyl Benzoate, Ethyl Benzoate, Isopropyl Benzoate, Methyl Benzoate, Parfum

Skład części 2 (żelowej)Aqua, Glycerin, Rosa Canina Fruit Oil, Collagen, Hydroxyethylcellulose, Tomato (Solanum Lycopersicum) Extract, Grape (Vitis Vinifera) Extract, Wild Cherry (Prunus Serotina) Extract, Honeysuckle (lonicera Caprifolium) Extract,  Persimmon (Diospyros Kaki) Extract, Hyaluronic Acid, Tremella Fuciformis Polysaccharide, Tremella Fuciformis (Mushroom) Extract, Plant Collagen Protein, Hydrolyzed Whead Protein, Panthenol, Ascorbic Acid, Phenoxyethanol, Phospolipids, Thocopherol, Butyl Benzoate, Ethyl  Benzoate, Isopropyl Benzoate, Methyl Benzoate, Ceramide 3, Parfum.



Podsumowując, czy znalazłam jakiś hit ? Od teraz hydrolaty to mój absolutny must have wśród produktów pielęgnacyjnych! Na uwagę z pewnością zasługują też maski Dizao, marka oferuje mnóstwo różnych opcji, więc warto je przejrzeć. Krem Natura Estonica zostawiam sobie na troszkę cieplejszy okres, obecnie zużywam resztki zimowych zapasów.

Może miałyście okazję poznać już któryś z powyższych produktów ? Jestem ciekawa czy w swojej codziennej pielęgnacji korzystacie z hydrolatów ? Jeśli tak, jakie wersje oprócz oczarowej możecie mi polecić ? 

18 komentarzy:

  1. Nic nie miałam :D Aż mi głupio. Używałam hydrolat różany :) Byłam zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różany chętnie wypróbuję, jest polecany przy cerze skłonnej do zaczerwienień, więc powinien fajnie się u mnie sprawdzać :)

      Usuń
  2. Fajne kosmetyki. Muszę kupić jakiś hydrolat, dawno nie miałam żadnego... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaciekawił mnie ten hydrolat... Widziałam je też już jakiś czas temu w aptece, w której zamawiam leki i kosmetyki i miałam na jakąś wersję ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto się nimi zainteresować i wypróbować :)

      Usuń
  4. Wspaniały kolor tego kremu do ciała ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też nie stosowałam (jeszcze) hydrolatów, jak dotąd same toniki. Trzeba to będzie zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Krem do ciała mnie zaciekawił i w ogóle ta marka Natura Estonica, pierwszy raz się z nią spotykam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie używałam hydrolatów i bardzo zaciekawiło mnie ich działanie. Może spróbuję któregoś wariantu bo cena nie odstrasza, a prosty skład zachęca do zakupu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszo słyszę o marce Natura Estonica. Początkowo pomyliłam ją z Natura Siberica Loves Estonia, ale teraz wiem że muszę dokładniej przyjrzeć się ich ofercie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakiś czas temu używałam hydrolatu oczarowego (z tym że innej firmy) i też byłam bardzo zadowolona. Niebawem planuję do niego wrócić, bo jak na razie nic go nie pobiło ; )

    OdpowiedzUsuń
  10. tez mam maseczkę od Dizao, również kolagenową z tym, że Złota Placenta dwuetapowa na twarz i szyję, niesamowicie nawilża i poprawia sprężystość skóry, a skusiłam sie w sumie przez przypadek podczas zakupów na opeskosmetykinaturalne :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam ten krem z Natura Estonica i to jest totalna porażka na mojej skórze. Póki nie stosowałam go często było w miarę ok, nie nawilżał za bardzo ale przyjemnie się smarowało i ładnie pachniał. Niestety wystarczyły 3 dni stosowania codziennie wieczorem na nogi żeby skóra na łydkach zaczęła się niemal łuszczyć, taka była przesuszona. Totalna klapa.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i zapraszam do zostawienia po sobie śladu :)
Jednocześnie proszę o zachowanie kultury wypowiedzi.
Nie spamuj. Wszelkie komentarze zawierające autoreklamę będą usuwane.

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...