Koloryzacja z Garnier Olia - HIT czy KIT ?


Moda na wszystko co naturalne trwa w najlepsze. Producenci kosmetyków drogeryjnych prześcigają się w wypuszczaniu na rynek mega hiper naturalnych cudów pielęgnacyjnych. Nic więc dziwnego, że do gry włączono także domową koloryzację. Trwałe farby bez amoniaku, zawierające 60% naturalnych olejów, brzmią genialnie, prawda ?

Garnier Olia określana jest mianem przełomu w koloryzacji - nie do końca się z tym zgodzę, bowiem u mnie nic przełomowego się nie zadziało ;) 
O szczegółach za chwilkę.



                                                       Od producenta:                                                

Po raz pierwszy w domowej koloryzacji, olejek nie tylko pielęgnuje włosy, ale też odgrywa kluczową i aktywną rolę bezpośrednio w procesie samej koloryzacji. Ułatwia rozprowadzanie koloru w głąb włosa dla maksymalnie nasyconego i trwałego koloru.

Proces koloryzacji jest teraz bardziej efektywny i trwały.

NOWA, PRZEŁOMOWA TECHNOLOGIA BEZ AMONIAKU CHRONIONA 21 PATENTAMI*

1. Maksymalnie nasycony kolor na długo
2. Zdrowiej wyglądające i bardziej lśniące włosy**
3. Optymalny komfort skóry głowy
4. 100 % pokrycia siwych włosów 
                                                              Skład:                                                         

                                                         Moja opinia:                                                    
Opakowanie: klasyczny kartonik, wewnątrz znajdziemy ulotkę informacyjną wraz z instrukcją użycia, tubkę z kremem koloryzującym, tubkę z kremem utleniającym, rękawiczki oraz odżywkę. 

I tutaj pojawia się pierwszy minus - farbę należy rozrobić w miseczce i nakładać pędzelkiem, co dla mnie jest średnio wygodne. Zwłaszcza, że po przygotowaniu mieszanki, jej konsystencja jest dosyć rzadka i łatwo można upaprać siebie i wszystko wokół. Nie wiem dlaczego na rynku zachodnim jest buteleczka z aplikatorem, a u nas nie - chyba aż tak nie wpłynęłoby to na cenę produktu. Osobiście wolałabym zapłacić te 2 zł więcej i mieć komfort użytkowania.

Na plus zasługują rękawiczki. Są porządne, dosyć grube i wytrzymałe. W dodatku lekko perfumowane, co odrobinę uprzyjemnia proces koloryzacji.


Zapach: farba nie zawiera amoniaku, więc pozbawiona jest klasycznego smrodku. W zamian za to możemy cieszyć się w miarę przyjemnym dla nosa zapachem - nie jest to może najpiękniejszy zapach świata, ale w żaden sposób nie drażni.
Działanie: w czasie 30 minut, bo tyle powinnyśmy trzymać produkt na włosach, nie odczułam żadnego dyskomfortu. Skóra na głowie nie szczypała ani nie piekła, a jest wrażliwa - także tutaj kolejny plus.
Schody zachęły się podczas spłukiwania. Spodziewałam się, że włosy będą gładkie, tymczasem były sztywne i szorstkie niczym u kukły. Nałożenie odżywki dołączonej do zestawu niewiele zmieniło. Byłam szczerze przerażona, w głowie rodziły mi się już apokaliptyczne wizje popalonych i przesuszonych sztywnych strąków. Na szczęście po wyschnięciu wyglądały względnie normalnie, a po klasycznym umyciu następnego dnia, wróciły do swojej pierwotnej miękkości. Co prawda zauważyłam lekkie przesuszenie, ale w porównaniu do tego, czego się spodziewałam po zmyciu farby, to drobnostka ;)
Nie zmienia to faktu, że pielęgnacyjnym działaniem farby jestem mocno zawiedziona. Producent zapewnia "zdrowiej wyglądające i bardziej lśniące włosy". Tymczasem nie były bardziej lśniące, a już z pewnością nie wyglądały zdrowiej. Nie zauważyłam żadnych dobroczynnych efektów zawartych w farbie olejów. Nic, zero, null. 

Efekty i trwałość: wybrałam odcień 5.0 brąz. Kolor wyszedł bardzo naturalnie i niemal identycznie jak na opakowaniu. Farba bardzo ładnie pokryła siwe włosy, w tej kwestii na głowę bije Loreal Casting, który tylko lekko je chwyta. W tym przypadku kolor złapał pięknie i niemal nie było różnicy między normalnymi, a siwymi włosami.
Tak wyglądały moje włosy po farbowaniu:

Widać pojedyncze sterczące włoski, ale z tym zmagam się na co dzień, więc nie zwalam całej winy na farbę. 
Trwałość oceniam na zupełnie przeciętną. Farba nie wypłukuje się drastycznie szybko (piana jest czysta od pierwszego mycia), ani też nie jest nadzwyczaj trwała, mniej więcej po miesiącu kolor należy odświeżyć. 
Używałam Garnier Olia dwukrotnie i drugim razem włosy po farbowaniu były już mocniej przesuszone niż za pierwszym, dlatego nie sięgnę po nią więcej. 

Podsumowując: HIT czy KIT ? Według mnie ani to, ani to. Farba z pewnością nie jest innowacyjnym hitem, ale nie zasługuje też na miano totalnego kitu. Określiłabym ją jako zwyczajnego średniaka.

Dostępność: bardzo dobra - znajdziemy ją zarówno w dużych sieciowych drogeriach jak i mniejszych lokalnych drogeryjkach.

Cena: ok 20 -22 zł w cenie regularnej. Ja swoją kupowałam w promocji za niecałe 15 zł z SP.


Moja ocena 3/5


Miałyście okazję używać Garnier Olia ? Może u Was sprawdziła się lepiej ?

43 komentarze:

  1. bardzo polubiłam tę farbę
    ładny Ci kolor wyszedł

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. To fakt, kolor jest chyba największym plusem :)

      Usuń
  3. Jakoś mnie nie kusi ta farba. Ale przynajmniej ładnie wyszedł kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z koloru jestem bardzo zadowolona :)

      Usuń
  4. zastanawiam się właśnie nad jej zakupem i nie wiem czy brać czy nie ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz spróbować, może u Ciebie sprawdzi się lepiej. Na KWC ma sporo pozytywnych recenzji :)

      Usuń
  5. piękne włoski ;) super kolor, taki naturalny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Koloryzacja dla mnie w domu to totalne Himalaje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już mam wprawę, od kilku lat regularnie farbuję, ale zawsze wybieram kolory zbliżone do naturalnego. Na większe zmiany na własną rękę bym się nie porywała ;)

      Usuń
  7. bardzo podobają mi sie Twoje włosy:) Mi przy farbowaniu pomaga mama;) Sama sobie nie daję rady:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jak miałam dłuższe włosy też średnio radziłam sobie z samodzielnym farbowaniem, teraz jest dużo łatwiej :)

      Usuń
  8. sliczny kolorek i fryzurka :)

    W wolnej chwili zapraszam do mnie :D
    wiolka-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja właśnie ufarbowałam sobie włosy wczoraj tą farbą ;) mogłam wybrać troszkę inny kolor i następnym razem to zrobię.Ale z farby jestem zadowolona nie śmierdzi moje włosy po niej były miękkie w dotyku i pokryła bardzo ładnie moje odrosty i moim zdaniem jest mega wydajna ;) Kupiłam dwa opakowanie,ale spokojnie jedno by wystarczyło a mam bardzo długie włosy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą wydajnością masz rację :)

      Usuń
    2. Naprawdę jest taka wydajna? Wystarczyłaby na moje włosy, które są do piersi (trochę krótsze od włosów blizniaczki09 z tego co widziałam na blogu)? Szukam jakiejś wydajnej farby, żeby kupić jedną droższą a lepszą niż dwie tanie.

      Usuń
    3. Albo może możecie polecić inną dobrą farbę, która jednym opakowanie pokryje całe włosy.

      Usuń
    4. Olia nie jest gęstą farbą, jest bardziej rozrzedzona przez co mniejszą ilością pokryjesz więcej włosów. Wszystko zależy też od gęstości włosów - jeśli masz cieńsze, to myślę, że jedno opakowanie wystarczy w zupełności, natomiast przy nieco grubszych, polecałabym już kupić 2.
      One nie są jakieś specjalnie drogie, w promocji można ją kupić za ok. 14 zł (np. często są na nią promocje w Super Pharmie) :)

      Usuń
  10. też jej teraz używałam i mam podobne zdanie co do Ciebie, niestety u mnie kolor się o wiele słabiej utrzymał, dlatego teraz postawiłam na fryzjerkie farby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja skłaniam się bardziej ku naturalnym farbom, teraz mam w planach wypróbować Herbatint :)

      Usuń
  11. Słyszałam o nie różne opinie, ale może kiedyś sama ją przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. W promocji cena ok, tak dla sprawdzenia to ja kiedy,s wypróbuję. Włosy ślicznie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moim zdaniem nie ma w niej nic zniewalającego, farba jak farba. A nawet zdarzyło się że zniszczyła włosy więc ja jednak pozostanę przy hennie ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Henna kusi i mnie, ale obawiam się, że nie chwyci wystarczająco moich siwków - a mam ich sporo, więc zależy mi na ich ukryciu ;)

      Usuń
  14. ale rękawice, wow :P jak do tej pory najbardziej lubię farby z garniera :)

    OdpowiedzUsuń
  15. nigdy nie farbowałam włosów, więc nie mam zdania - ocenić mogę jedynie efekt na włosach, a ten bardzo mi się podoba :) przyjemny kolor.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, zazdroszczę nigdy nie farbowanych włosów :)

      Usuń
    2. kusi okropnie, ale jak sobie pomyślę o odrostach... od razu mija ochota :D

      Usuń
  16. Mam podobne odczucia co Ty.Niestety u mnie końcówki włosów zabarwiła na prawie czarny (używałam 4.15-mroźny brąz) i na dodatek pomimo upływu 4 miesięcy to się nie zmieniło.Dodam tylko,że na końcówki przeczesałam na ostatnie 10 min i nie mam zniszczonych końcówek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nieciekawie, teraz pozostało Ci chyba tylko podcięcie skoro kolor się nie wypłukał ;/ u mnie na szczęście złapało równo

      Usuń
  17. mi ta farba przypadła do gustu, kupiłam drugie opakowanie. Najbardziej podoba mi się to, że ładnie łapie kolor

    OdpowiedzUsuń
  18. świetna recenzja:)bardzo fajny blog:) obserwujemy??????:) pozdr. gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie używałam jej i raczej nie będę bo powracam do naturalnego koloru :)

    OdpowiedzUsuń
  20. W ogóle nie używam farb do włosów, nie mam więc punktu odniesienia.

    OdpowiedzUsuń
  21. nie wiem czemu, ale od razu zwróciłam uwagę na rękawiczki, pierwszy raz widzę żeby ktoś zwrócił uwagę że można wyprodukować czarne rękawiczki :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i zapraszam do zostawienia po sobie śladu :)
Jednocześnie proszę o zachowanie kultury wypowiedzi.
Nie spamuj. Wszelkie komentarze zawierające autoreklamę będą usuwane.

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...