Natura Siberica Professional | Rokitnikowy kompleks olejków na końcówki włosów & Rokitnikowa odżywka w sprayu


Odkąd rokitnikowa linia pojawiła się w ofercie firmy Natura Siberica, miałam ogromną ochotę wypróbować co najmniej połowę dostępnych w niej produktów. Mnogość ciekawostek, zarówno do włosów jak i ciała - maski, oleje, olejki, spraye, scrub do skóry głowy, a nawet produkty do stylizacji. Wszystko mające wspólny mianownik w postaci Rokitnika Ałajskiego.

Rokitnik ałtajski jest jednym z najbogatszych źródeł witamin, zawiera niezbędne aminokwasy i kwasy tłuszczowe omega 3,6,9 oraz niezwykle rzadki kwas omega 7. Cały kompleks aminokwasów i minerałów jest odpowiedzialny za nasze zdrowie oraz urodę. Olej z rokitnika Ałtajskiego został pozyskany w wyniku tłoczenia na zimno zebranych ręcznie owoców rokitnika.  


Szczęśliwym zbiegiem okoliczności, kilka miesięcy temu odezwała się do mnie Pani Justyna reprezentująca markę Natura Siberica w Polsce, z ofertą przetestowania kilku pozycji. Nie muszę chyba dodawać, że z chęcią na to przystałam. Nawiasem mówiąc, wiedziałyście, że Natura Siberica ma oficjalny sklep on-line na Polskę ? Przyznam, że ja nie miałam o tym pojęcia.
Po przewertowaniu strony wzdłuż i wszerz, wybrałam dwa specyfiki, które są ze mną blisko od dwóch miesięcy i przyszedł w końcu czas na moje wrażenia. 

Zacznę od produktu, który ogromnie przypadł mi do gustu. Nie bez powodu znalazł się w ulubieńcach października. Rokitnikowy kompleks olejków na końcówki włosów, bo o nim właśnie mowa, przywrócił mi nieco wiarę w moją czuprynę. W końcu udało znaleźć mi się produkt, który daje podobne działanie do serum Alfaparf, a przy tym ma dużo przyjemniejszy i bardziej wartościowy skład.


Bazą kompleksu są silikony, tuż za nimi znajdziemy bogactwo naturalnych olejów (arganowy, rokitnikowy, z cytryńca chińskiego, lniany, myrtowy, z sosny syberyskiej, sojowy). Całość tworzy zadziwiająco lekką, zupełnie nieobciążającą formułę, która świetnie nadaje się do włosów cienkich, rzadkich, suchych i pozbawionych objętości.

Kartonowe opakowanie skrywa w sobie elegancką, szklaną 50 ml buteleczkę z pipetą. Oba elementy zdobi ta sama, charakterystyczna dla linii, szata graficzna, która dopieszcza mój zmysł estetyczny. Jest naprawdę piękna. Sam olejek ma złocisto-pomarańczowy kolor i relatywnie rzadką konsystencję. Pachnie odrobinę specyficznie. Słodko, ziołowo-cukierkowo. Mnie ten zapach odpowiada. 
Produkt wygodnie się aplikuje, chociaż trzeba pamiętać, że olej z racji swojej konsystencji, przyczepia się też do zewnętrznej strony pipety, więc po odkręceniu musi mieć chwilę, żeby z powrotem spłynąć do buteleczki. 

Kompleks pełnić ma 3 podstawowe funkcje: zapobiegać rozdwajaniu i łamaniu włosów, chronić przed działaniem wysokiej temperatury, a przy tym wszystkim nie obciążać. Uważam, że wszystkie te obietnice spełnia.
W moim przypadku (długość do ramion) wystarczą dosłownie 3 krople roztarte w dłoniach i wmasowane w wilgotne włosy, od połowy długości po końcówki. Po wyschnięciu są przyjemnie nawilżone, śliskie, zmiękczone, błyszczą i bezproblemowo się rozczesują. Olejek można stosować też doraźnie do włosów już suchych, potrafi ładnie ujarzmić puch, który pojawia się u mnie przy dużej wilgotności powietrza. 
Nie wiem czy to kwestia ogólnej pielęgnacji, czy stricte tego olejku, ale rzeczywiście mam obecnie o wiele mniejszy problem z rozdwojonymi i połamanymi końcówkami. W ostatnim czasie praktycznie porzuciłam też suszarkę i wszystkie inne urządzenia do stylizacji, więc zapewne wszystko po trosze wpływa na taki stan rzeczy.


Muszę wspomnieć o piorunującej wydajności. Przy codziennym używaniu przez ostatnich 6 tygodni, olejku ubyło dosłownie symbolicznie - zobaczcie same (zdjęcie poniżej). W takim tempie zawartość starczy mi pewnie na ponad pół roku, w związku z tym niecałe 26 zł, które na olejek musimy wydać, wydaje się drobną kwotą.

Jeszcze słówko o składzie. Pojawiają się rozbieżności między tym, co widnieje na produktach i stronie NS, a tym, co podają niektóre sklepy internetowe. Zaciekawiło mnie to, więc zasięgnęłam opinii u Pani Justyny. Okazało się, że na rynku jest kilku dystrybutorów i nie wszyscy z nich mają poprawnie przetłumaczone składy (tak, by były zgodne z przepisami UE), podają te składy swoim odbiorcom i w ten sposób błędna informacja się niesie. Może być też różnica w składach produktów, które są produkowane na rynek rosyjski (inne regulacje), a tymi na rynek UE. To tak gwoli wyjaśnienia, gdybyście natrafiły na inne informacje o składach.


Jeśli chodzi o Rokitnikową odżywkę w sprayu, mam mieszane uczucia. Nie wynika to z jej kiepskiej jakości, bynajmniej. Chodzi bardziej o niedopasowanie do mojego typu włosów. Jest produktem z serii "Intensywna Odbudowa" i to naprawdę czuć.


125 ml odżywki zapakowane jest w plastikową buteleczkę z atomizerem. Tak jak w przypadku kompleksu olejków, zadbano tu o wszystkie szczegóły. Porządnej jakości plastik, złotawe elementy na atomizerze, piękna szata graficzna. Zapachowo mamy identyczną historię jak wyżej. Produkt ma mleczną, średnio gęstą konsystencję, atomizer nie rozpyla mgiełki, bardziej uwalnia porcję odżywki. Można ją aplikować bezpośrednio na wilgotne włosy. Producent obiecuje, że odżywka ułatwia rozczesywanie, pozostawia włosy grubsze i bardziej gęste i chroni przed termo stylizacją. 

W moim przypadku nie zauważyłam jej wpływu na rozczesywanie, ale pozostałe punkty mogę śmiało uznać za zrealizowane. Odżywka pozostawia na włosach taką specyficzną, ochronną powłoczkę, za którą nie przepadam, ale faktem jest, że ta powłoczka sprawia, iż spryskane odżywką włosy, pozostawione do samodzielnego wyschnięcia, zyskują na objętości. Są bardziej sypkie i lekko dociążone. Poza tym czuć mocne nawilżenie i jakby olejową warstewkę. Natomiast trzeba bardzo uważać z ilością. U mnie dwa psiknięcia za dużo powodują już przyklap i szybsze przetłuszczanie. Przypominam, że włosy mam słabe i cienkie. Myślę, że produkt świetnie sprawdziłby się przy gęstych włosach, którym potrzeba dociążenia i dawki regeneracji. W składzie znajdują się proteiny, więc to kolejny punkt tłumaczący moje mieszane uczucia - nie mogę zbyt często ich stosować. Jeśli chodzi o wydajność, określiłabym ją na standardową. Spray stosowałam ok. 3 razy w tygodniu przez ostatnie półtora miesiąca, zużyłam połowę opakowania.
Za 125 ml odżywki zapłacimy 23 zł.


Podsumowując, oba produkty charakteryzuje dobra jakość, przy czym kompleks olejków okazał się świetnym produktem dla włosów takich jak moje, które są słabe i podatne na obciążenia. Natomiast odżywka w sprayu lepiej sprawdzi się u osób z włosami nieco grubszymi, wymagającymi odżywienia i zdyscyplinowania.

Olejowy kompleks znajdziecie tutaj, a odżywkę tutaj

Na koniec mam dla Was niespodziankę jaką przygotowała dla Was Pani Justyna, z którą miałam przyjemność korespondować przez cały czas trwania współpracy. 

-10% zniżki* na produkty w sklepie Natura Siberica! 
Podczas zakupów wystarczy podać kod mylittlepleasures

*Zniżka nie obejmuje niestety szamponów i odżywek, natomiast wszystkie inne produkty (w tym maski do włosów, olejki, oleje produkty do stylizacji itd.) wliczają się już do rabatu. Tak samo kosmetyki przeznaczone do pielęgnacji ciała i twarzy. 

Lubicie/stosujecie rosyjskie kosmetyki ? Znacie markę Natura Siberica i ich rokitnikową linię ? Zapraszam do dzielenia się swoimi doświadczeniami :)


47 komentarzy:

  1. Ciągle mnie kuszą te kosmetyki rosyjskie, może w końcu skuszę się na ich szampon ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na który konkretnie masz ochotę ?

      Usuń
  2. Lubię kosmetyki z rokitnikiem, stosowałam kiedyś krem rokietnikowy i byłam z niego bardzo zadowolona, W ogóle jestem przekonana o bardzo dobrych właściwościach tego owocu, zarówno na cerę, jak i zdrowie człowieka, bo w dzieciństwie kurowałam się różnymi domowymi syropami z rokitnikiem. :)
    Ten spray tez bym przetestowała z wielką chęcią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto, jaki to dokładnie był krem ? Do niedawna zupełnie nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak wiele dobroczynnych właściwości ma rokitnik. Mam wrażenie, że oferta kosmetyków z olejem/wyciągiem z rokitnika jest bardzo uboga, oprócz NS kojarzę tylko Sylveco i ich krem do twarzy.

      Usuń
    2. To właśnie ich kremu rokietnikowego używałam. Do lekkiego kremu brzozowego dostałam inne próbki i właśnie dzięki temu kupiłam pełnowymiarowy produkt, gdy pierwszy się skończył. Moja skora lubi się z produktami Sylveco, więc byłam z niego zadowolona.

      Usuń
    3. Aktualnie używam ich kremu nagietkowego, ale jest odrobinę za lekki na tę porę roku. W zeszłym roku używałam brzozowego i byłam bardzo zadowolona, został mi jeszcze rokitnikowy do przetestowania. Mam kilka próbek, jeśli tylko okaże się ok, kupuję pełną wersję :)

      Usuń
  3. Hmm chętnie bym wypróbowała oba te kosmetyki bo wydają się bardzo ciekawe :) niestety szampon zwiększający objętość z tej serii zrobił krzywdę mojej skórze głowy po dłuższym stosowaniu więc podchodzę teraz do tej serii bardziej zachowawczo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z rosyjskich kosmetyków mam tylko maskę na twarz. Z tymi produktami nie miałam jeszcze do czynienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja skupiłam się głównie na produktach włosowych ;)

      Usuń
  5. Z rosyjskich kosmetyków miałam tylko raz balsam do włosów, byłam zadowolona i mam chęć na kolejne produkty ze Wschodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie przewinęło się trochę różnych kosmetyków zza wschodniej granicy, z niektórych nie do końca byłam zadowolona, ale wciąż mam ochotę na kolejne nowości :)

      Usuń
  6. Olejowy kompleks trochę mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam okazję wypróbować kilka produktów Natura Siberica i większość z nich ogromnie przypadło mi do gustu. Ogólnie kosmetyki rosyjskie mi służą i chętnie do nich wracam. Kompleks olejków brzmi ciekawie, tak jak Ty mam włosy skłonne do obciążeń, więc ten produkt prawdopodobnie byłby dla mnie idealny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko akceptujesz silikony, jak najbardziej mogę Ci go polecić :)

      Usuń
  8. Jeszcze nie miałam kosmetyków z tej serii ale bardzo lubię kosmetyki rosyjskie więc na pewno z chęcią kiedyś się na coś skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze z tej firmy nic nie miałam ale może sie na cos skusić będę musiała ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Olejkiem to mnie zaciekawiłaś - szczególnie że ja dość powoli takie produkty zużywam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że takie produkty zawsze wolno się zużywają, chyba, że ktoś ma bardzo długie i gęste włosy ;)

      Usuń
  11. Zaintrygował mnie ten olejek na końcówki :) Myślę, że kiedyś się na niego skuszę, ale dopiero wtedy, gdy zużyję podobny kosmetyk z Balea, który również jest bardzo wydajny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Produkty tego typu przeważnie są mega wydajne :)

      Usuń
  12. ten olejek bardzo mnie zaciekawił i przydałby mi się do moich włosiąt ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chętnie bym wypróbowała ten olejek, bo moje włosy z reguły nie przepadają za tego typu produktami :) do tej pory wypróbowałam tylko kilka rosyjskich produktów przeciw wypadaniu włosów i w sumie jestem całkiem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz polecić coś konkretnego ? :)

      Usuń
  14. Rosyjskie kosmetyki lubię aczkolwiek nie wszystkie u mnie się sprawdziły . Ostatnio zrobiłam zapasy także jest co używać ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię rosyjskie kosmetyki, ale akurat tych nie znam ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kuszą, szczególnie na tak pięknych zdjęciach! Myślę, że u mnie mogłyby sprawdzić się całkiem nieźle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miło mi, że zdjęcia się podobają :)

      Usuń
  17. Właśnie zastanawiam się nad oboma kosmetykami :) Recenzja bardzo przydatna i fajna, no i piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ja z tej rokitnikowej serii uwielbiam szampon i odżywkę! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, czytałam Twoją recenzję :)

      Usuń
  19. Rokitnikowy kompleks olejków na końcówki włosów na pewno by się u mnie sprawdził, moje włosy lubią silikony, a pielęgnacją olejkami też by nie pogardziły. Może kiedyś go kupię, ale niestety nie teraz, mam takie zapasy, że muszę najpierw choć trochę je zmniejszyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie pielęgnacja bezsilikonowa nie sprawdza się zupełnie, także w produktach zabezpieczających muszą się pojawiać :)

      Usuń
  20. Kompleks olejków na końcówki wydaje się być idealny dla mnie. Kompletnie nie znam rosyjskich kosmetyków, a od czasu do czasu kusi mnie, by jednak czegoś spróbować.. kto wie? :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Z rosyjskich kosmetyków znam tylko odżywkę do włosów i jestem bardzo z niej zadowolona :) Ten olejek kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zainteresował mnie ten olejek na końcówki, chociaż zawsze silikonowe sera wyrządzały mi więcej krzywdy niż pożytku- jak je odstawiałam końcówki były w strasznym stanie, choć wcześniej były w dobrym zanim zaczynałam ich używać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadwigo, silikony same w sobie nie niszczą włosów, wręcz przeciwnie - tworzą na nich ochronną otoczkę, która tym uszkodzeniom może zapobiec. Być może to jakiś inny składnik tak Twojej czuprynie nie służy.

      Usuń
  23. Pięknie i rzeczowo , dokładnie opisałaś te kosmetyki, których jeszcze nigdy nie używałam .Robisz fantastycznie realistyczne i wyraźne zdjęcia ! Zainteresowałaś mnie tym olejkiem ! Pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń
  24. świetne zdjęcia ! a same kosmetyki wydają się byc bardzo ciekawe, mysle że jeszcze się na nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Odżywka w sprayu z tego co piszesz, również nie jest dla mnie - moje włosy nie lubią się z takimi odżywkami, chyba że w minimalnej ilości. Dlatego używam jedynie odżywek ze spłukiwaniem :) Na końcówki używam silikonów i w takiej formie zupełnie mi nie przeszkadzają, więc będę pamiętać o rokitnikowej serii :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i zapraszam do zostawienia po sobie śladu :)
Jednocześnie proszę o zachowanie kultury wypowiedzi.
Nie spamuj. Wszelkie komentarze zawierające autoreklamę będą usuwane.

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...