Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marion. Pokaż wszystkie posty
Nie do końca udana Termoochrona z Marion

czwartek, marca 21, 2013

Nie do końca udana Termoochrona z Marion


Linia Marion Termoochrona zbiera w sieci wiele pozytywnych recenzji, wzbudzając zachwyt nie jednej osoby. Zachęcona tyloma ochami i achami, zakupiłam mgiełkę, a później w paczce od Marion znalazłam mleczko z tej samej serii. 
Wówczas wydawało mi się, że to produkty stworzone wprost dla moich włosów, które męczyłam codzienne suszarką i równie często prostownicą - niestety, ani jeden, ani drugi produkt nie wzbudził we mnie zachwytu, czy choćby zadowolenia. 
 
Zanim przejdę do recenzji, chciałam się jeszcze pochwalić moim małym sukcesem - od blisko dwóch miesięcy nie używam prostownicy (po prawie 5 latach niemal codziennego użytku). Hip hip hura ! Pierwsze dni nie były łatwe, jednak myślę, że najgorsze już za mną :)


Wracając do meritum, tak prezentuje się termoochronny duecik:


                                 Pod lupę, jako pierwsza idzie mgiełka                               



                                                    Od producenta:                                                   

Mgiełka BEZ SPŁUKIWANIA stworzona specjalnie do ochrony włosów narażonych na działanie wysokiej temperatury podczas używania suszarki, prostownicy lub lokówki. Unikalna formuła zawiera kopolimery, które pozostawiają na włosach specjalny film zabezpieczający włosy przed wysuszeniem, dzięki czemu stają się one mocniejsze, sprężyste i są łatwiejsze do modelowania.

                                                              Skład:                                                         

Aqua, Sodium Laneth-40 Maleate/Styrene Sulfonate Copolymer, Glycerin, Cetrimonium Chloride, Trimethylsilylamodimethic one (And) C11-15 (And) Pareth-5 (And) C11-15 Pareth-9, Propylene Glycol, PEG - 12 Dimethicone, PEG - 40 Hydrogenated Castor Oil, Cocamidopropyl Betaine, Panthenol, Parfum, Benzyl Alcohol (And) Methylchloroisothiazolino ne (And) Methylisothiazolinone, Citric Acid, Triethanolamine, Hexyl Cinnamal, Alpha-Isomethyl Ionone, Coumarin.

                                                         Moja opinia:                                                    

Opakowanie: buteleczka 130 ml wykonana z twardego plastiku. Nieprzezroczysta, jednak pod światło widać zawartość, więc zużycie można kontrolować na bieżąco. Wyposażona w atomizer, który jest fatalnej jakości. Nie wiem, czy tylko mi trafiło się felerne opakowanie, ale psikacz ani trochę nie spełnia swojego zadania. Cieknie bokami, spodem, właściwie cieknie zewsząd, w dodatku się zacina. Jednym razem rozpyla ładną mgiełkę, innym razem pluje wielkimi kroplami. 



Zapach: nie każdemu przypadnie do gustu - mi nie przypadł :P Jest słodki i mdły, wyczuwam w nim męską nutkę i troszkę pudru. Na szczęście nie utrzymuje się długo na włosach.

Działanie: spójrzmy, co obiecuje producent

  • włosy są miękkie i elastyczne 
Owszem, mgiełka troszkę zmiękcza. Zazwyczaj stosowałam ją na mokre jeszcze włosy, ułatwiała rozczesywanie i wówczas wyraźnie czuć było większą miękkość. Jednak po wysuszeniu wyglądam jak jeżozwierz - włosy są mocno napuszone, każdy sterczy w inną stronę, ciężko je ułożyć.
Zwiększenia elastyczności nie zauważyłam.
  • nadaje im zdrowy wygląd i jedwabisty połysk
Nie, nie i jeszcze raz nie. Zero połysku, o zdrowym wyglądzie też raczej nie ma mowy. Przez to puszenie, włosy wyglądają jak popalone, a nie zdrowe i elastyczne.
  • zapobiega puszeniu i elektryzowaniu się włosów
Z puszeniem jest zupełnie odwrotnie, natomiast z zapobieganiem elektryzowaniu radzi sobie nie najgorzej. Właściwie to moja pierwsza zima, podczas której zupełnie zapomniałam o tym problemie.

Podsumowując: jestem średnio zadowolona, obecnie używam jej tylko na same końcówki, ale szczerze mówiąc nie zauważam, żeby były jakoś szczególnie chronione - rozdwajają się nadal, mimo różnych zabezpieczeń.

Cena: ok 6-8 zł

Moja ocena: 3/5
                                               Na tapetę idzie mleczko:                                        


                                                       Od producenta:                                                

Mleczko stworzone specjalnie do ochrony włosów narażonych na działanie wysokiej temperatury podczas używania suszarki, prostownicy lub lokówki. Unikalna formuła zawiera kopolimery, które pozostawiają na włosach specjalny film zabezpieczający włosy przed wysuszeniem, dzięki czemu stają się one mocniejsze i łatwiej się rozczesują.

                                                              Skład:                                                         


                                                          Moja opinia:                                                   

Opakowanie: miękka tuba 150 ml w designie typowym dla całej linii "Termoochrona". Stylistyka opakowań całkiem mi się podoba, przypomina mi trochę profesjonalne, salonowe produkty. Wygodne zamykanie. Wielki plus za to, że tubkę stawiamy do góry nogami, dzięki czemu będzie można łatwo zużyć produkt do ostatniej kropli.


  Zapach: identyczny jak w przypadku mgiełki.

Konsystencja: średnio gęste, białe mleczko o dosyć lekkiej konsystencji. Łatwo rozprowadzić na włosach, łatwo też spłukać. 


Działanie: Obietnice producenta są identyczne jak w przypadku mgiełki. A działanie ? Z tym bywa różnie. 

Właściwie używając tego mleczka, nieraz czuję się jakbym miała rozdwojenie jaźni. 
Jednym razem po zastosowaniu i wysuszeniu włosów jestem zadowolona - nie czuć absolutnie żadnego obciążenia (czego się bałam), włosy są gładsze, miękkie i błyszczące. Taki rezultat, ku mojemu zaskoczeniu, utrzymuje się przez calutki dzień, mimo wilgoci włosy nie puszą się i wyglądają ładnie.

Zaś innym razem efekt jest kompletnie odwrotny - włosy oklapnięte, bez wyrazu, matowe i napuszone. Ponadto bardzo nie miłe w dotyku, sztywne i łatwo się plączą . Już pod wieczór wyglądają nieświeżo.

Próbowałam już kilka razy, myłam włosy tym samym szamponem, stosowałam tą samą odżywkę, a efekty bywały raz świetne, raz beznadziejne. Szczerze, nie mam pojęcia co może być przyczyną. Mleczka obecnie nie używam, bo to ruletka, nigdy nie wiadomo jaki będzie finał.

Cena: ok 7-8 zł

Moja ocena: 3/5


Stosujecie produkty termoochronne ? Znacie te z Marion ?
Listopadowe denka

wtorek, grudnia 04, 2012

Listopadowe denka


W listopadzie zużywanie kosmetyków poszło mi całkiem nieźle, w przeciwieństwie do regularnego pisania postów. To chyba jakaś odwrotnie proporcjonalna zależność ;)


Lecimy po kolei:

1. Facelle - płyn do higieny intymnej

Używałam do mycia włosów, u mnie sprawdza się świetnie. Kolejne opakowanie już w użyciu

2. Wake UP - żel pod prysznic

Pisałam o nim tutaj. Kiedyś na pewno ponowię zakup :)

3. LPR - Balsam Lipikar

To pierwszy kosmetyk od dawna, którego nie zdążyłam zużyć w całości przed końcem daty ważności. Całe szczęście, że mogę go wywalić bez wyrzutów sumienia. Dawno nie spotkałam takiego lepiącego śmierdziela - pisałam o nim tutaj.


4. Rexona - Antyperspirant

Niezmiennie mój ulubieniec.

5. Eveline - Serum do biustu

Sprawdzone i świetne serum, tutaj akurat w miniaturowej wersji.

6. Ziaja - Tonik ogórkowy

Bardzo łagodny i przyjemny. Niweluje zaczerwienienia, lekko nawilża.


7. Ziaja Med - Krem zmniejszający nadreaktywność naczynek

Miałam go kiedyś i zapchał mnie totalnie, teraz był w zestawie z panem obok - tylko dlatego znów trafił do mojej łazienki. Ponownie mnie po nim wysypało, ale w zużywaniu pomógł mi TŻ :D

8. Ziaja Med - Skoncentrowana emulsja redukująca podrażnienia na dzień/ na noc
Nie zauważyłam żadnego działania, cała ta linia to dla mnie porażka.
Nie kupię więcej.

9. Lirene Nature Matte - Fluid matujący

Pisałam o nim tutaj. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie był tak ciemny.
Teraz kupiłam nowszego brata Nature Matte, czyli City Matt i jest świetny, wkrótce napiszę o nim więcej :)

10. Marion - 60 sek. maseczka do włosów

Kolejna saszetka zużyta. Pisałam o niej tutaj. Zdanie podtrzymuję :)

11. Ziaja - Krem Bio olejek arganowy

Po zobaczeniu składu, w ogóle nie miałam ochoty go wypróbować (parafina na drugim miejscu). Ale jednak się skusiłam i... jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Stosowałam codziennie na noc przez ok 10 dni, w tym czasie żaden nieproszony gość na twarzy się nie pojawił. Skóra była wygładzona, lepiej nawilżona, zniknęły suche skórki. Rozważam zakup pełnego wymiaru :)

A przy okazji napiszę Wam, że uwielbiam sklepy firmowe Ziaja - kupiłam tam ostatnio jedną drobną rzecz (deo dla TŻ) i zostałam obdarowana całą górą przeróżnych próbek :)

12. Biovax - Serum wzmacniające A+E

Próbka dołączona do maski. Całkiem fajne działanie, może kiedyś zakupię.

13. Carmex - wersja wiśniowa

W końcu go zużyłam. Najgorsza wersja Carmexu ever ;) Wysusza, w ogóle nie spełnia swojej roli.

14. Tesco - Zmywacz do paznokci

Chyba najgorszy zmywacz świata - w ogóle nie zmywał. Naszorował się człowiek jak głupi, a na pazurach dalej był lakier.



To by było na tyle. Po listopadowym odwyku kosmetycznym, trochę przerzedziły mi się szuflady w łazience (oparłam się nawet Rossmannowskiej promocji), teraz mogę uzupełniać zapasy hyhyh :)
Nowość od Marion - Ampułki do włosów

piątek, listopada 09, 2012

Nowość od Marion - Ampułki do włosów


Przeglądając wczoraj stronę firmy Marion, w oczy rzuciły mi się ciekawe nowości, a wśród nich Ampułki do włosów, które wzbudziły moje największe zainteresowanie.


            Kilka słów od producenta:          

Ampułki do włosów HAIR THERAPY to połączenie silnie skoncentrowanych roślinnych ekstraktów, witamin oraz innowacyjnych technologii, które dobrano tak, aby przywrócić włosom zdrowy wygląd i naturalny blask. Cztery produkty o ukierunkowanym działaniu dostosowane do indywidualnych potrzeb różnych rodzajów włosów.

Ampułki występują w 4 różnych wersjach, każda z nich jest 14-dniową kuracją:



                      1. Terapia Nawilżająca                     

Dogłębnie nawilża suche i zniszczone włosy oraz przywraca im blask.

             2. Terapia ochronna do włosów farbowanych           

 Regeneruje i przywraca świetlistość włosom farbowanym.

                     3. Terapia Wzmacniająca                     

 Odżywia, wzmacnia włosy wraz z cebulkami włosowymi oraz zapobiega nadmiernemu wypadaniu włosów i stymuluje ich wzrost i dotlenienie.

                     4. Terapia  Rozświetlająca                  

 
Przywraca blask i witalność włosom matowym.


Każda kuracja zawiera w opakowaniu 5 szt ampułek po 7 ml.

Sposób użycia: 

Stosować przez minimum 2 tygodnie: w pierwszym tygodniu co 2 dni, w drugim tygodniu co 3 dni. Dla uzyskania optymalnego efektu zaleca się miesięczną kurację.

Cena: około 7-10 zł


Ampułki są już w sprzedaży, choć ja ich jeszcze u siebie nie widziałam. Najbardziej ciekawią mnie składy, jeśli są warte uwagi, chętnie wypróbowałabym właściwie wszystkie 4 wersje :)

A może ampułki wpadły już w Wasze łapki ? 
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie ?

Marion - Błyskawiczna odżywka do włosów farbowanych

czwartek, września 13, 2012

Marion - Błyskawiczna odżywka do włosów farbowanych

Lubicie odżywki do włosów w sprayu ?  

Ja bardzo, dlatego ucieszyłam się, gdy w paczce od firmy Marion, wśród innych produktów, znalazłam także ją :)

Psikacze cenię przede wszystkim za wygodę stosowania - psik, psik i gotowe. 
Nie trzeba pieczołowicie rozprowadzać, ani czekać, aż będzie można spłukać - co w chwilach, kiedy mam mało czasu, okazuje się zbawienne :)

Marion Natura Silk 
Błyskawiczna odżywka bez spłukiwania
do włosów farbowanych


                          Od producenta:                         

Odżywka wzbogacona została o Heliogenol, aktywny składnik zapobiegający utracie koloru włosów farbowanych, wyraźnie przedłużający jego trwałość. Dodatkowo ekstrakt z hibiskusa pomaga odzyskać witalność włosom farbowanym oraz przeciwdziała ich matowieniu.

Specjalnie opracowana formuła dla włosów suchych, słabych i zniszczonych, wymagających wzmocnienia i regeneracji. Zawiera JEDWAB I PROWITAMINĘ B5, które:

  • wygładzają i rewitalizują włosy bez ich obciążania,
  • ułatwiają rozczesywanie i układanie,
  • zabezpieczają przed promieniowaniem UV, wysoką temperaturą,
  • zapobiegają elektryzowaniu, nadają zdrowy wygląd i jedwabistą miękkość.
                               Skład:                            


                           Moja opinia:                          

Opakowanie: dosyć wysoka, 150 ml buteleczka. Ładna szata graficzna, prosta i wpadająca w oko :) Podoba mi się to, że opakowanie jest przezroczyste, dzięki czemu dokładnie widać zużycie. Atomizer działa sprawnie, nie zacina się.


Zapach: delikatny i przyjemny, czyli taki jakie lubię i cenię najbardziej w kosmetykach pielęgnacyjnych.

Stosowanie: najłatwiejsza w użyciu odżywka pod słońcem. Wystarczy wstrząsnąć, spryskać umyte, wilgotne włosy i gotowe - nie trzeba czekać, spłukiwać :) 
Nazwa "ekspresowa" jest jak najbardziej trafna.

Działanie: już po pierwszym użyciu byłam zachwycona. 
Kolejne użycia tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że to będzie mój hit w najbliższym czasie.

Odżywka jest niesamowicie lekka, nie obciąża, po użyciu włosy łatwo się rozczesują, są bardzo miękkie, wyglądają zdrowo i ładnie. Żadnego puszenia, żadnych sterczących włosków, wiele już nie trzeba z nimi robić. 

Dzięki niej stało się niemal niemożliwe - moje włosy umyte, spryskane odżywką, rozczesane i pozostawione do samodzielnego wyschnięcia, wyglądały na prawdę ładnie (do tej pory byłam przekonana, że bez prostownicy nigdy nie wyglądają ładnie, bo zazwyczaj przypominały nie podobny do niczego twór).

Ta wersja jest przeznaczona do włosów farbowanych, ale myślę, że równie świetnie sprawdzi się na włosach suchych i podniszczonych, nie koniecznie poddawanych koloryzacji.

Co prawda w składzie znajdziemy trochę silikonów, więc części z Was nie będzie odpowiadała, ale akurat mi to nie przeszkadza, bo nie stosuje jej codziennie.

Odżywka występuje też w 3 innych wersjach:
- do włosów łamliwych, z rozdwojonymi końcówkami,
- do włosów blond i rozjaśnianych,
- rozświetlająca

Chętnie kupię na próbę tą ostatnią :)

Dostępność: mniejsze drogerie, część asortymentu do kupienia w drogeriach Natura

Cena: ok. 8 zł

Moja ocena: 5/5

Macie swoje ulubione odżywki w sprayu ?
Chętnie poznam Wasze typy :)
Denka w sierpniu

piątek, sierpnia 31, 2012

Denka w sierpniu

Co miesiąc mam to samo odczucie - nie mogę uwierzyć, jak ten czas szybko leci ;)

Dopiero co zaczynały się wakacje, a dzisiaj mamy już ostatni dzień sierpnia, lato jest u schyłku - co szczerze mówiąc, nawet mnie cieszy. Pewnie należę do mniejszości, ale lubię jesień. Kolorowe drzewa, chłodne wieczory i wszechobecny zapach palonych liści - ma to swój urok :) Wystarczy mi wtedy kubek ciepłej herbaty, koc, ogień trzaskający w kominku i dobra książka, nawet deszcz za oknem mi nie przeszkadza.


Wracając do rzeczywistości, przybywam z kosmetykami, które udało mi się zdenkować w tym miesiącu.


1. AA Wrażliwa Natura - Płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy.

Bardzo przyjemny produkt, pisałam o nim tutaj. Być może jeszcze do niego wrócę, teraz chciałabym wypróbować słynnego na całą galaktykę micela z Burżuja ;)

2. Ziaja - Szampon figowy do włosów normalnych.

Jeden z przyjemniejszych szamponów "zwyklaków". Dobrze oczyszcza, a włosy są po nim bardzo miękkie i błyszczące - z pewnością kupię ponownie.

3. Dax Cosmetics Perfecta Bronze - Balsam brązujący do ciała

Pisałam o nim tu. Nie wiem czy kupię ponownie, tylko dlatego, że chciałabym wypróbować też inne produkty tego typu.

4. Original Source - Żel pod prysznic o zapachu mięty i czekolady

To był mój pierwszy żel OS i na pewno nie ostatni. Piękny zapach, przypominający moją ulubioną czekoladę. 

5. Ingrid - Jedwabisty fluid do twarzy

Tani jak barszcz, ładnie wygładza. Stosowałam go tylko na policzki, metodą wklepywania - pory są mniej widoczne, przebarwienia znikają. Na całą twarz się u mnie nie nadaje, bo jest za ciężki i za ciemny. Myślę, że kupię go znowu.

6. Alterra - Aloesowy krem na dzień

Więcej o nim przeczytacie tutaj. Nie kupię go już, bo dopiero niedawno wyczytałam, że osoby mające problem z naczynkami, nie powinny używać produktów do twarzy z aloesem ;)

7. Tołpa Dermo Face Sebio - Regenerujący krem korygujący na noc

Bardzo fajny kremik. Lekka, żelowa konsystencja, dobrze nawilża, nie zapycha. Kupię ponownie.

8. Olejek rycynowy

Kolejna zużyta buteleczka, stosuję od dawna i będę stosowała nadal.

9 i 12. Saszetki Marion 

 Pisałam o nich tu i tu. Będę wracała do nich nie raz - świetne maseczki.

10. BingoSpa -  Krem na cellulit i rozstępy, próbki

Fajnie napina skórę, nawilża - nie kupię pełnowymiarowego opakowania, bo nie przepadam za kosmetykami pachnącymi pomarańczami, a ten tak właśnie pachnie.

11. Marion - Gorąca kuracja do włosów z olejkami

Kiepski skład, kiepski zapach, kiepskie działanie - nie polecam.


A jak Wam poszło zużywanie w sierpniu ?
Marion - Jedwabna kuracja do włosów farbowanych

środa, sierpnia 29, 2012

Marion - Jedwabna kuracja do włosów farbowanych


Na pierwszy ogień z Marionowej gromadki poszła ta malutka buteleczka. Dawno nie miałam żadnego jedwabiu, więc bardzo chętnie zabrałam się za testowanie :)


Marion - Jedwabna kuracja do włosów farbowanych


Od producenta:

Formuła odżywki została opracowana tak, aby lepiej i dłużej chronić kolor włosów farbowanych, zapewniając im zdrowy połysk. Dodatkowo zawarty w odżywce olej z kiełków pszenicy poprawia strukturę włosów, wygładza je i ułatwia rozczesywanie. Olej jojoba nawilża, odżywia i wzmacnia osłabione włosy.

Zawarte w odżywce proteiny jedwabiu i prowitamina B5:

  • nadają włosom świetlisty połysk już po użyciu 1 kropli
  • regenerują włosy od wewnątrz
  • tworzą na powierzchni włosów film ochronny
  • zapobiegają puszeniu i elektryzowaniu się włosów
Filtr UV zapewnia ochronę przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych oraz pomaga regenerować uszkodzenia spowodowane stylizacją i modelowaniem włosów przy użyciu suszarki, prostownicy i lokówki.

Skład:


Jak stosować:

Nałożyć na dłoń dużą kroplę jedwabnej kuracji, rozprowadzić na suchych lub wilgotnych włosach. Nie spłukiwać.

Moja opinia:

Opakowanie: mała, 15 ml buteleczka. Bardzo zgrabna i poręczna, idealnie sprawdzi się do torebki (żeby np. w trakcie dnia ujarzmić włosy, jeśli ktoś ma z tym problem) lub na wyjazdy. Wielką zaletą jest pompka - jedno naciśnięcie uwalnia sporą kroplę, która wystarcza na całą długość moich włosów.



Konsystencja: średnio gęsty olejek, o lekko żółtym zabarwieniu. Dla mnie konsystencja jest w sam raz, ani za gęsta, ani za rzadka. Nie ucieka przez palce, łatwo nałożyć i rozprowadzić na włosach.


Zapach: przyjemny, jakby lekko owocowy. Chociaż wydaje mi się, że mógłby być troszkę delikatniejszy, jest mocny i długo czuć go na włosach - nie każdemu może to odpowiadać.

Działanie: kurację stosuję głównie na wilgotne włosy, małą kroplę (połowę naciśnięcia pompki) rozcieram w dłoniach i nakładam od połowy długości po końce, później układam jak zwykle - taki sposób daje u mnie najfajniejszy efekt. Czasem, jeśli jest potrzeba, to już na ułożone włosy, nakładam odrobinę opuszkami palców, na same końcówki. 

Efekt ? przede wszystkim włosy zdecydowanie mniej się plączą, łatwiej je rozczesać i ułożyć. Wszystkie sterczące włoski są ładnie wygładzone, końcówki się nie puszą. Nie zauważyłam tylko, żeby moje włosy "nabrały świetlistego blasku" ;) Produkt nie obciąża, włosy są lekkie, sypkie, nie strączkują.
Stosowanie na suche włosy u mnie się nie sprawdziło, ani wygładzenia, ani nabłyszczenia, dosłownie nic - także każdy musi wypracować własną metodę :)

Nie wiem jak wypada na tle klasycznego jedwabiu tej firmy, ale kiedyś go kupię dla porównania.

Dostępność: mniejsze drogerie lub drogeria Natura (ale nie wiem, jak szeroka tam jest oferta)

Cena: produkt występuje w dwóch pojemnościach: 15 ml w cenie ok. 4-6 zł i 50 ml w cenie ok. 9-12 zł

Moja ocena: 4/5

Miałyście może ten lub klasyczny jedwab z Mariona ? Jak sprawdził się u Was ?
Przybyło w sierpniu - czyli zakupy :)

wtorek, sierpnia 28, 2012

Przybyło w sierpniu - czyli zakupy :)


Sierpień miał być dla mnie miesiącem oszczędzania i nie kupowania kosmetyków na kilogramy - poniekąd mi się to udało, ale... mogłoby być lepiej.
Stwierdzam, że czytanie Waszych blogów to zło !  Ciągle kusicie czymś super, co człowiek natychmiast chce mieć, no i jak tu oszczędzać ? ;)

Przed czym nie mogłam się powstrzymać:


1. Biovax - Maska keratyna+jedwab (z kuponem SP za 10,99 zł)

2. Joanna Rzepa - kuracja wzmacniająca (też z SP nieco ponad 8 zł)

3. Equilibra - Aloesowa mgiełka nawilżająca do ciała, twarzy, włosów

Na stronie iHerb zamówiłam też pędzle EcoTools, ale jeszcze nie przyszły - skusiła mnie 5 dolarowa zniżka dla nowych klientów :) 

Zdecydowałam się na ten zestaw.  
Za pędzle razem z wysyłką zapłaciłam w przeliczeniu na złotówki 38,16. Biorąc pod uwagę, że u nas kosztują ponad 50 zł + wysyłka, to cena dosyć atrakcyjna.


Ostatnio troszkę tłumnie zrobiło się wśród moich specyfików do pielęgnacji włosów, a to za sprawą firmy Marion.


Załapałam się na testowanie, w akcji która była organizowana na facebooku - nie tylko dla blogerek, ogólnie co jakiś czas mają takie konkursy, więc warto tam zaglądać :)

W paczuszce znalazłam:

1. Jedwabna kuracja do włosów farbowanych

2. Mleczko chroniące włosy przed działaniem wysokiej temperatury

3. Błyskawiczna odżywka do włosów farbowanych

4. Jedwab w spray`u

5. Gorąca kuracja do włosów Migdał i Kokos

Większość zdążyłam już wypróbować, dwa produkty są moimi faworytami - jutro pierwsza recenzja :)

INSTAGRAM