Lipcowe denka


Jak ten czas szybko leci, dopiero co robiłam czerwcowe denka, a tu już koniec lipca i kolejne zużycia do kolekcji.


Nie jest to wszystko, co miałam w planach zużyć przez ten miesiąc, ale jestem w miarę zadowolona :)


1. Dove - Odżywka do włosów farbowanych

Lubię odżywki Dove, ogólnie lubię Dove. Po użyciu tej odżywki włosy są miękkie, dobrze się układają, nie przeciąża, ochrony koloru nie zauważyłam. Z pewnością kupię ponownie, ale może inną wersję.

2. Soraya - Żel 2w1 z mikrogranulkami oczyszczająco-nawilżający

Taki mały koszmarek, nie mogłam się doczekać aż się skończy, a był piekielnie wydajny ;) Strasznie mydlany, trochę mnie wysuszał na początku, z oczyszczaniem radził sobie nie najgorzej. Nie kupię więcej.

3. Eveline Slim Extreme 3D - Serum modelujące do biustu 

Moje ulubione, to kolejna zużyta tubka. Kupię następne z miłą chęcią.

4. Isana - Woda brzozowa

Męczyłam ją bardzo długo. Sklejała mi włosy, po użyciu były matowe i tępe - żadnego pozytywnego działania nie zaobserwowałam. Nie kupię więcej.

5. Lorys - Maska do włosów z masłem Shea

Pisałam o niej tu. W końcu zużyłam ją do końca, chociaż nie do włosów... Znalazłam alternatywne zastosowanie - goliłam na nią nogi :D w tej roli sprawdziła się świetnie. Nie kupię więcej.


6. Sally Hansen - Rozjaśniacz do włosków

Pisałam o nim tutaj. Jest świetny. Kupię ponownie.

7. Rexona - antyperspirant

Mój ulubiony od lat, kupuję tylko Rexonę i nie szukam niczego innego.

8. Delia - Zmywacz do paznokci

W porównaniu do Rossmannowskiego zmywacza ten jest słabiutki, ale za to nie wysusza. 

9. Moschino - I love love

Mój ukochany letni zapach, mam w zapasie jeszcze odlewkę z wizażowej rozbiórki, ale jak ją zużyję, z pewnością kupię kolejny pełnowymiarowy flakonik.

10. Celia - Maska do włosów intensywnie regenerująca

Całkiem przyjemna maseczka, w przyjemnej cenie (1,20 zł). Chętnie jeszcze kupię.

11. Marion - Termoaktywny duet dla stóp

Chcę jeszcze !!! Wkrótce o nim osobna notka.



To by było na tyle, a jak wyglądają wasze lipcowe zużycia ?

Dobroczynne "płynne złoto" - miodowe przepisy


O dobrym wpływie miodu na nasze zdrowie zapewne wie każda z Was. Wzmacnia odporność, serce, regeneruje organizm, pomaga walczyć z wieloma przypadłościami. 

Źródło zdjęcia : tutaj

Miód jest też szeroko wykorzystywany w kosmetyce, znalazłam dzisiaj masę przepisów na domowe miodowe mikstury, niektóre bardzo ciekawe, nie miałam pojęcia że miód może mieć tyle kosmetycznych zastosowań :)


Pielęgnacja włosów

Źródło zdjęcia: tutaj


1. Miodowa odżywka nawilżająca

1-3 łyżki oliwy z oliwek wymieszać ze 100 g miodu - dokładnie wymieszać i nałożyć na włosy, następnie przykryć czepkiem i pozostawić na 30 min. Po tym czasie włosy umyć jak zwykle.

Efekt: jedwabiste, miękkie i błyszczące włosy

2. Kompres miodowo-ziołowy

Wybieramy zioła korzystnie wpływające na włosy:
- skrzyp, szałwia, ziele rozmarynu, liść pietruszki - nada połysk,
- liść nasturcji, korzeń pokrzywy - sprzyja porostowi,
- nagietek, rumianek - rozjaśnia,

Wybrane świeże zioła zalewamy ciepłym olejem słonecznikowym lub oliwą z oliwek (oliwa lekko przyciemnia włosy) - w ten sposób otrzymamy olej ziołowy.

Przygotowanie kompresu: 3 łyżki otrzymanego oleju ziołowego + 1 łyżka octu owocowego + jedno żółtko + łyżka miodu. Wszystkie składniki wymieszać i delikatnie podgrzać. Mieszankę wetrzeć we włosy i skórę głowy, nałożyć czepek foliowy i zawinąć głowę ciepłym, mokrym ręcznikiem. Gdy ręcznik ostygnie, ponownie namaczamy go w ciepłej wodzie i zawijamy na głowie. Po 30 min, umyć głowę szamponem.

3. Maska przywracająca blask

1 średni banan,
1 jajko (lub tylko żółtko),
1/2 awokado,
2 łyżki miodu,
3 łyżki maślanki,
3 łyżki oliwy z oliwek 

Banana i avocado rozgniatamy w miseczce, dodajemy jajko i resztę składników, porządnie mieszamy. Otrzymaną mieszankę nakładamy na włosy od nasady po końce i trzymamy 30 minut. Następnie myjemy włosy szamponem. 
Stosowana 2 razy w miesiącu pomaga utrzymać włosy w doskonałej kondycji.


Pielęgnacja twarzy


Źródło zdjęcia: tutaj


1. Maseczka Kleopatry (ściągająco-wzmacniająca)

Wymieszać 1 łyżkę miodu, 1 łyżkę tłustego mleka i 1 białko jajka. Nanieść na dobrze umytą twarz i szyję, pozostawić na 30 minut (po wyschnięciu maska jest bardzo krucha). Następnie zmyć letnią wodą, nałożyć krem.

2. Miodowy peeling

Wymieszać 1 łyżkę miodu, 1/2 łyżeczki soku z cytryny i 2 łyżeczki mielonych migdałów. Mieszankę nałożyć na twarz i lekko masować, następnie spłukać letnią wodą.

3. Maseczka oczyszczająca

Wymieszać łyżkę miodu z łyżeczką mąki owsianej, trzymać na twarzy 15 min, następnie spłukać. Może być stosowana nawet codziennie, zwęża pory.

4. Miodowa maseczka nawilżająca

Wymieszać 1 łyżkę miodu z 3 łyżkami serka homogenizowanego (opcjonalnie można dodać żółtko). Nałożyć na twarz na 30 min, następnie spłukać letnią wodą.
Idealna dla suchej cery.

5. Maseczka miodowa z jabłkiem

Wymieszać 1 łyżkę miodu z 1 obranym i przetartym jabłkiem, nałożyć na twarz na 15 min, spłukać letnią wodą.
Taka maseczka doskonale wygładza i nawilża skórę.

6. Miodowa maseczka wzmacniająca

Utrzeć żółtko z 1 łyżką miodu i 1 łyżeczką gliceryny - można dodać mąki aby uzyskać konsystencję pasty. Nałożyć na twarz i szyję na 10 minut, spłukać letnią wodą.

7. Maseczka odżywcza z miodu

Rozgrzewamy twarz ręcznikiem zmoczonym w gorącej wodzie (nie powinien parzyć, ani być zbyt mokry). Na ogrzaną skórę nakładamy wybrany miód pszczeli na ok. 20 minut, zmywamy skórę ciepłą wodą, następnie przemywamy zimną (aby zamknąć pory). 

Zabieg daje najlepsze rezultaty powtarzany 3 dni z rzędu.  Osoby z cerą wrażliwą i naczynkową mogą zrezygnować z ogrzewania twarzy.

8. Płyn odżywczo - oczyszczający z maślanką

Do 250 ml naturalnej maślanki dodać 1 łyżkę płynnego miodu, dobrze rozmieszać. Nakładać na twarz i szyję na 15 minut, zmyć letnią wodą.

9. Tonik zapobiegający powstawaniu wągrów z ogórkiem

Umyj dokładnie jeden średni ogórek i utrzyj go. Po utarciu zalej wrzątkiem i pozostaw pod przykryciem na 3 godziny. Po tym czasie dodaj do odcedzonego wywaru 1 łyżkę miodu i dokładnie wymieszaj. Przemywaj skórę twarzy i odczekaj do jej wyschnięcia. Potem przemyj letnią wodą. 


 UWAGA: miód może silnie uczulać, przed wykonaniem jakiejkolwiek maseczki należy zrobić próbę alergiczną.



Lubicie takie naturalne przepisy ? Stosujecie je na co dzień w pielęgnacji ?

BingoSpa - Jedwab do ciała


Zgodnie z wczorajszą zapowiedzią, dzisiejsza notka poświęcona będzie jednemu z 3 produktów jakie otrzymałam do testów w ramach współpracy z firmą BingoSpa.

Miałam względem niego najmniejsze oczekwiania, a pokochałam go od pierwszego użycia :)

Jedwab do ciała


Od producenta:

Lekki, szybko wchłaniający się jedwab do ciała BingoSpa, dzięki wyjątkowym właściwościom protein jedwabiu, poprawia kondycję skóry, zapewnia jej piękny i atrakcyjny wygląd oraz na długo pozostawia ją subtelnie pachnącą.

Proteiny jedwabiu pomagają zachować wilgoć na powierzchni skóry wywołując efekt przyjemnego i długotrwałego uczucia świeżości oraz gładkość. Jak każdy emolient, zhydrolizowane proteiny jedwabne sprawiają, że skóra staje się przyjemna w dotyku i jedwabiście gładka. Dają efekt lekkiego liftingu.Proteiny jedwabiu przenikają do wewnętrznych warstw skóry, zwiększając i jednocześnie utrwalając, efekt głębokiego nawilżenia ( głęboki efekt kondycjonujący) oraz hamują utratę wody transepidermalnej.

Skład:
 
 

Moja opinia:

Opakowanie: uwielbiam stylistykę butelek BingoSpa - minimalistyczne, miłe dla oka i ta metalowa zakrętka, która nadaje im największego uroku. Jedyny minus, to duży otwór "wylotowy", który jest trochę nieporęczny - kwestia wprawy.



Zapach: przyjemny, delikatny, długo utrzymuje się na ciele, ale nie jest nachalny.

Konsystencja: lekka (ale nie lejąca), bardziej przypomina mleczko niż balsam. Świetnie się rozsmarowuje, błyskawicznie wchłania, nie pozostawiając żadnej tłustej, nieprzyjemnej warstwy.


Działanie: pierwsze co zauważa się niemal od razu po użyciu, to niesamowita gładkość, jaką ten jedwab nadaje skórze. Co lepsze, efekt jest długotrwały, jeśli np. posmaruję się wieczorem, to rano skóra nadal jest gładziutka i miła w dotyku. 
Na nawilżenie również nie mogę narzekać, jedwab świetnie odżywia skórę, ale nie przeciąża jej. Jest idealny na lato, po użyciu czuję się komfortowo, nie jestem klejąca, co często mi się zdarzało po innych balsamach.

Tak jak pisałam na początku notki, nie spodziewałam się po nim niczego nadzwyczajnego, myślałam, że okaże się smarowidłem jakich wiele. Teraz z czystym sumieniem mogę przyznać, że to jeden z lepszych produktów , jakie miałam okazję 
używać w ostatnim czasie, chętnie będę do niego wracać :)

Pojemność: 300 ml

Cena: 12 zł

Gdzie kupić: klik

Moja ocena: 5/5

Dobrocie z drogerii DM :)


Wiem, że dopiero co pokazywałam Wam moje kosmetyczne zakupy - obiecuję, że te dzisiejsze są ostatnimi w najbliższym czasie. 

Wszem i wobec ogłaszam, że sierpień jest u mnie miesiącem oszczędzania ! :) 

Na początku tygodnia dotarła do mnie paczka od mojej Mamy, którą poprosiłam, żeby kupiła mi na próbę parę kosmetyków w drogerii DM. Nie wiem dlaczego wcześniej na to nie wpadłam, dopiero niedawno mnie olśniło, że w Austrii też jest ta sieć :D

Bardziej ciekawiła mnie firma Balea, ale z Alverde też zaplątała się jedna rzecz.


1. Balea - balsam do ciała ze złocistymi drobinkami,

2. Balea - żel pod prysznic o zapachu melona,

3. Alverde - aloesowy krem na dzień,

4. Balea - szampon do włosów brązowych,

5. Balea - odżywka do włosów brązowych,

Gdybym wiedziała, że te rzeczy są takie tanie, to wzięłabym jeszcze całą serię kokosową Balea, ale co się odwlecze, to nie uciecze ;) 

Miałyście kiedyś coś z tej firmy ? Macie jakieś swoje sprawdzone produkty ?  

I jeszcze dwa nabytki z Rossmanna:

 6. CeCe Salon - szampon do włosów farbowanych i zniszczonych z keratyną i ekstraktem z czereśni (pięknie pachnie) - atrakcyjna cena 9,90 zł za 500 ml,

7. AA Wrażliwa Natura - krem do twarzy znaleziony w CND za 10,50 zł



Pozdrowionka, jutro zapraszam Was na recenzję Jedwabiu do ciała firmy BingoSpa :)

Biochemia Urody - Peeling enzymatyczny EKO


Od moich zakupów na BU minęło już trochę czasu, zdążyłam wypróbować wszystko porządnie, pora na recenzje :) 

Na pierwszy ogień idzie peeling enzymatyczny, którym (napiszę to od razu) jestem zachwycona !

Peeling przychodzi do nas w takiej formie:

 
 Wymieszanie wszystkiego zajmuje dosłownie minutkę i otrzymujemy gotowy produkt:


Od producenta:

Głównym składnikiem aktywnym peelingu jest akceptowany przez ECOCERT koncentrat dwóch, ustabilizowanych enzymów z klasy proteaz - bromelainy (enzymu z miąższu ananasa) oraz papainy (enzymu z miąższu owocu papai), które delikatnie rozpuszczają martwy, zrogowaciały naskórek oraz działają łagodząco i gojąco na skórę. 
Peeling działa łagodnie (może być też stosowany przy wrażliwej i naczynkowej cerze), wygładza i zmiękcza skórę już po pierwszym użyciu. Delikatnie oczyszcza i poprawia koloryt, zawartość bromelainy i papainy zapewnia właściwości przyspieszające gojenie oraz przeciwzapalne.
Peeling pełni jednocześnie funkcję maseczki o działaniu odżywczym, łagodzącym i wygładzającym.

Skład:

Avena Sativa (Oat) Kernel Flour (koloidalna mączka owsiana), Milk/Whey Powder (mleko krowie), Bromelain; Papain (enzymy z ananasa i papai - 3%)

Moja opinia:

Opakowanie: biały, plastikowy, zakręcany pojemniczek. Nie jest piękne, ale w tym wypadku, nie ma to dla mnie większego znaczenia. Naklejka jest lekko śliska i jak widzicie rozpuścił mi się napis z datą ważności - zapisałam ją żelowym długopisem ;)


Jak stosować :

Ja robię to w ten sposób - biorę łyżeczkę peelingu, wysypuje do zagłębienia dłoni, dodaje wody i taką papkę nakładam na wilgotną twarz. 
Peeling można też rozrobić z hydrolatem - jak kto woli.


Na zdjęciu mniejsza, pokazowa ilość ;)

W zależności od tego ile dodamy wody, otrzymamy wybraną gęstość (ja wolę rzadszą, chociaż na zdjęciu wyszła mi nieco za rzadka).

 Gotową papkę trzymamy na twarzy max 10 min, nie dopuszczając do zaschnięcia, po czym spłukujemy letnią wodą.


Zapach: jest nieco dziwny, ale do zniesienia. Czuć mleko w proszku i nutkę owsianki ;)

Działanie: wszystko, co zapewniają na stronie BU sprawdza się w 100%. Ten peeling jest dla mnie wybawieniem, mając cerę naczynkową nie mogę używać peelingów mechanicznych, a wszystkie sklepowe peelingi enzymatyczne albo nie działały, albo mnie podrażniały.
Po użyciu peelingu z BU skóra jest wygładzona, oczyszczona, przyjemna w dotyku. Największe wygładzenie zauważam na nosie, zawsze był chropowaty, a teraz jest gładziutki i błyszczący :P 
Na moją cerę peeling działa wyciszająco - wszystkie zaczerwienienia znikają, buzia rzeczywiście nabiera lepszego kolorytu, jest rozjaśniona. Suche skórki z policzków zniknęły mi całkowicie po 2-3 użyciach.
Podsumowując - widzę same plusy, zero minusów :)

Cena: 15,50 + wysyłka

Moja ocena: 5/5

Dla książkomaniaczek :)

Żeby nie było tak monotematycznie, krótka notka dla takich moli książkowych jak ja ;)

Aktualnie trwają dwie ciekawe promocje, z których wg mnie warto skorzystać, jeśli lubicie czytać i powiększać swoją biblioteczkę.

1. Weltbild

Ostatni tydzień lipca jest zarazem ostatnim tygodniem wielkiej wyprzedaży na stronie księgarni Weltbild pod hasłem Milion książek po 9,90


Dziś po raz ostatni dodano nowe tytuły książek, które w tej cenie można kupić - nie wiedziałam co wybrać, bo oferta w dalszym ciągu jest obszerna. W końcu zdecydowałam się na 3 tytuły, z mojej listy "must have", ale o tym dopiero jak otrzymam paczkę ;)

2.Empik


Od dzisiaj do 27.07 na stronie empik.com, trwa promocja -25% na bestsellery.

Wg mnie oferta całkiem ciekawa, jest z czego wybierać, lista dostępnych pozycji tutaj -> http://www.empik.com/big-deals

Również wybrałam 3 tytuły, co pozwoliło mi zaoszczędzić prawie 30 zł, czyli jedna z tych 3 książek wyszła za darmo :)


Lubicie kupować książki ? Korzystacie z takich promocji ?


Przyznam, że ja uwielbiam i chętnie korzystam. Zwłaszcza Weltbild ma ciekawe wyprzedaże sezonowe, czasem można u nich kupić świetne tytuły nawet za 5 zł :)

AA Wrażliwa Natura - pozytywne zaskoczenie


Serię AA Wrażliwa Natura poznałam stosunkowo niedawno, nie spodziewałam się za wiele, ale zostałam pozytywnie zaskoczona.

Do tej pory stosowałam dwa produkty i wg mnie oba są warte uwagi. 

Pierwszy z nich to:

Nawilżająco - rozjaśniający krem pod oczy 20+


Od producenta:

Krem sprawia, że skóra wokół oczu jest odpowiednio odżywiona i nawilżona. Organiczna woda z bławatka poprawia napięcie skóry, a dzięki zawartości witaminy C także ją rozjaśnia. Naturalna betaina optymalnie nawilża skórę i poprawia jej elastyczność. Wyciąg z pestek dyni łagodzi podrażnienia i wspomaga proces odnowy skóry. 
Krem nie posiada parabenów, syntetycznych barwników, alkoholu, olejów mineralnych i pochodnych ropy naftowej, ani glikolu propylenowego.

Moja opinia:

Opakowanie: tubka 15 ml, wygodny aplikator, dzięki któremu raczej nie ma szans na wyciśnięcie nadmiaru produktu.



Konsystencja/zapach: konsystencja gęsta, kremowa, ale bez problemu się rozsmarowuje. Wystarczy niewielka ilość, dzięki czemu staczy na długo.
Zapachu praktycznie nie wyczuwam, ale ja mam osłabiony przez alergię węch ;)


Działanie: nie mam wielkiego doświadczenia z kremami pod oczy. Do tej pory stosowałam żele z Flos lek albo kremy Ziaja.
Kilka słów o moich oczach - są bardzo wrażliwe, często jakiś produkt je podrażnia, po czym pieką, szczypią, są zaczerwienione i łzawią. Dlatego ważne jest, żeby krem pod oczy był łagodny i skuteczny - ten spełnia moje oczekiwania.
Przede wszystkim nie podrażnia, wręcz przeciwnie, ładnie łagodzi podrażnienia, jest bardzo delikatny (kiedyś przypadkowo władowałam sobie do oka palucha z tym kremem i nie działo się nic - żadnego szczypania etc.) Z nawilżeniem też radzi sobie świetnie, skóra jest wygładzona, nabiera elastyczności.
Nie pozostawia tłustej warstwy, ładnie się wchłania. Nadaje się pod makijaż, nic się nie roluje.
Jedyny zarzut jaki mam, to działanie rozjaśniające, którego niestety nie zaobserwowałam. Szkoda, bo przydałoby się coś skutecznego na moje cienie ;)

Moja ocena: 4/5

Drugi produkt to:

Płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy


Od producenta: 

Dzięki strukturom micelarnym płyn niezwykle skutecznie usuwa makijaż oraz wszelkie zanieczyszczenia z powierzchni skóry. Doskonale oczyszcza, optymalnie nawilża i wygładza.
Krem nie posiada parabenów, syntetycznych barwników, alkoholu, olejów mineralnych i pochodnych ropy naftowej, ani glikolu propylenowego.

Skład:


Moja opinia:

Opakowanie: butelka 250 ml, sztywny plastik, ale przy płynnej konsystencji produktu, nie jest to żadnym minusem.
Minusem natomiast jest dosyć duży otwór "wylotowy", przez co często zdarza mi się wylać za dużo płynu na wacik i później muszę go wyciskać, a płyn się marnuje.


Zapach: tak jak w przypadku kremu - nie wyczuwam żadnego.

Działanie: Używam go głównie do demakijażu oczu. Pojawia się wiele opinii, że trzeba się namęczyć, aby zmyć nim makijaż. 
Ja nie mam takiego problemu. Nasączam wacik, przykładam do oka, trzymam 10 sekund, po czym przecieram i wszystko ładnie schodzi. Na jedno oko jeden wacik, później trzecim wacikiem przemywam raz jeszcze jedno i drugie oko i wszystko jest ładnie domyte :) Być może dlatego, że na co dzień nie używam eyelinerów, ani tuszów wodoodpornych - nie wiem jak płyn poradziłby sobie z takim makijażem.
Najważniejsze, że płyn nie podrażnia, nie wysusza, nie powoduje pieczenia gdy dostanie się do oka, spełnia swoją rolę w 100%.

Cena obu produktów to ok 15 zł, w promocji w granicach 10 zł - wg mnie to bardzo przystępna cena za taką jakość.

Moja ocena: 4/5

Miałam też wielką ochotę na "Krem nawilżający na dzień 20+" z tej samej serii i ostatnio znalazłam w Rossmanie w "cenie na do widzenia" za 10,49 zł. Normalnie kosztuje ok 20 zł, więc jeśli ktoś ma na niego ochotę, warto skorzystać.


Zakupowo :)

Dawno nie pokazywałam Wam moich kosmetycznych zakupów, a troszkę mi przybyło ostatnio.

Na pierwszy ogień słynna kolekcja różana Wibo z wyprzedaży w Rossmannie ;)


Na początku dorwałam tylko grafitowy liner i myślałam, że więcej już nic nie będzie mi dane kupić. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy ostatnio, przechadzając się po Rossmannie, zobaczyłam pełną półeczkę z tą kolekcją :)
Dokupiłam dwa lakiery: nr 2 i 9 oraz zmywacz do paznokci w płatkach
Całość, łącznie z linerem wyniosła mnie trochę ponad 5 zł.

Wiem, że niektórym z Was nie podobają się opakowania tych kosmetyków, dla mnie są urocze - zwłaszcza buteleczki lakierów.


5. Original Source - żel pod prysznic o zapachu mięty i czekolady 

Nigdy nie miałam tych żeli, a często o nich czytałam na Waszych blogach, aktualna promocja w Rossmannie zachęciła mnie do zakupu - 6,99 zł za sztukę.

6. Isana - odżywka do włosów farbowanych

Omyłkowo zakupiona, jestem zakręcona jak słoik dżemu ;) Miałam oczywiście kupić tą osławioną, w fioletowym opakowaniu.

7. Bielenda Vanity - cukrowy krem do depilacji 

Może w końcu znajdę godnego następcę maszynki :D

8. Marion - termoochronna mgiełka do włosów

Czytałam o niej dużo dobrego, zobaczymy jak sprawdzi się u mnie.


9. Cleanic - patyczki do korekty makijażu 

 Kupiłam je z myślą o łatwym czyszczeniu skórek z resztek lakieru do paznokci.

10. Celia - pomadko błyszczyk w odcieniu 602

W końcu je dorwałam, była ostatnia 601 i ostatnia 602 (jedna powędrowała do mojego rozdania, druga zostaje ze mną).

11. Eveline - wzmacniająca odżywka z diamentami


I saszetki, które także kupiłam podwójnie (do rozdania i dla siebie):

12. Marion - termoaktywny duet dla stóp (peeling + serum)

13. Celia - regenerująca maska do włosów


Koniec ;)

Marion - Regenerująca maska ożywiająca kolor włosów farbowanych

Przypomniałam sobie dzisiaj, że obiecałam Wam recenzję kolejnej maski do włosów Mariona, przystępuję więc do pisania ;)

Maska występuje w 3 wariantach:

- do włosów blond,
- do włosów w odcieniach brązu,
- do włosów w odcieniach czerwieni


Ja używam tej do włosów brązowych
Od producenta:

Ekstrakt z henny i orzecha włoskiego nada włosom w odcieniu brązu wyjątkową głębię koloru oraz przywróci ich piękny połysk.
  • Ożywi i rozświetli kolor włosów farbowanych
  • Chroni pigment przed zbyt szybkim utlenianiem
  • Odżywi je i zregeneruje
  • Chroni przed szkodliwym działaniem promieniu UV
  • Nada włosom wyjątkowy połysk
Do stosowania raz w tygodniu.

Skład:



Moja opinia:

Opakowanie:  2x20 ml, z ładną grafiką - saszetka jak saszetka, nie ma się co rozpisywać ;)

Zapach: przyjemny, delikatny, lekko cukierkowy. Nie drażni nosa, utrzymuje się na włosach - ja go lubię

Jak stosować: Maskę nakładamy na umyte, mokre włosy na 10-15 minut, następnie dokładnie spłukujemy.

Konsystencja: dosyć rzadka jak na maskę, chociaż treściwsza byłaby pewnie nie do wyciśnięcia z saszetki. Kolor czekoladki :)


Działanie: ta maska, to jedna z moich ulubionych - stosuję ją od dawna i kupuję regularnie. Saszetka podzielona jest na pół, każda połówka zawiera 20 ml, dla mnie to idealna ilość na jednorazowe zastosowanie. Przy krótszych włosach połówka spokojnie wystarczy na 2 razy.
Po użyciu włosy są wygładzone, bardziej błyszczą, nie plączą się - jedynie nawilżenie mogłoby być lepsze. 
Jeśli chodzi o ożywienie koloru, to na moich (farbowanych) włosach widać różnicę. Stosuję ją pomiędzy jednym, a drugim farbowaniem i mam wrażenie, że kolor nie blaknie tak szybko, jest intensywny i wygląda świeżo 2 razy dłużej niż wtedy, gdy tej maski nie używałam. 

Jedyny minus - maska brudzi wszystko dookoła, ale to drobnostka ;)

Dostępność: do kupienia w małych, lokalnych drogeriach

Cena: 2,5-3 zł za 2x20 ml

Moja ocena:4/5

Alterra - Aloesowy krem na dzień do cery suchej i wrażliwej


Uf, chwilkę mnie nie było, bo przez weekend miałam niespodziewanych gości i teraz mam zaległości w waszych blogach, ale powolutku będę nadrabiać :)

Jakiś czas temu pisałam o kremie tonującym Alterry, z którego kompletnie nie jestem zadowolona - dziś kilka słów o moim faworycie wśród kremów tej firmy.


Aloesowy krem na dzień do cery suchej i wrażliwej


Od producenta:



Moja opinia:

Opakowanie: Jak wszystkie kremy Alterry, tak samo i ten zamknięty jest w zgrabnej tubce 50 ml, z ładnym printem na wierzchu.

Zapach: Zapach bardzo charakterystyczny dla tej serii, początkowo nawet mi się podobał, teraz mnie niesamowicie wkurza :D Jest ostry i raczej niewiele ma wspólnego z aloesem.

Konsystencja: nie za gęsty, nie za rzadki - w sam raz. Dobrze się rozprowadza, łatwo wydobyć z tubki nawet resztki produktu.


Wchłanianie: w zależności od tego ile się go nałoży, albo ładnie się wchłonie, albo pozostawi na skórze dziwny, lepki film. Mój TŻ nazywa ten krem klejem roślinnym i w zasadzie ma rację :D 

Działanie: co by o tym kremie nie mówić, to mojej cerze on pasuje jak żaden inny. Jest moim ratunkiem po wszystkich eksperymentach. Jeśli coś mnie przesuszy - po kilku dniach krem Alterry doprowadza nawilżenie do optimum, jeśli coś mnie zapcha i mam wysyp pryszczy, wystarczy, że kilka dni smaruję się nim i wszystko ładnie się goi.
Dobrze sprawdza się także pod makijaż, nie używam go codziennie, bo obecnie stosuję głównie filtry, ale zawsze do niego wracam i za każdym razem ratuje moją cerę. 
Dodatkowym plusem jest bardzo ładny, naturalny skład. 

Wydajność: jako, że nie używam go codziennie, mam go już ponad 3 miesiące i starczy spokojnie na jeszcze trochę.

Dostępność: do kupienia w każdym Rossmannie

Cena:  ok 10 zł/ 50 ml

Moja ocena: 4/5

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...