Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyczne gadżety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyczne gadżety. Pokaż wszystkie posty
Płatek peelingujący FYB | Tani gadżet przydatny w codziennej pielęgnacji twarzy

czwartek, lutego 11, 2016

Płatek peelingujący FYB | Tani gadżet przydatny w codziennej pielęgnacji twarzy


W swoich poszukiwaniach idealnej metody oczyszczania twarzy przerobiłam już wiele. Były muślinowe ściereczki, celulozowe gąbeczki, gąbki konjac, specjalne rękawice stosowane z żelem i bez żelu. Był też oczywiście sam żel, pianki, musy, emulsje i tak naprawdę sama nie wiem co jeszcze. Po popularne szczoteczki nie sięgałam ze względu na słabe naczynia krwionośne i z obawy o narobienie więcej szkód niż pożytku. Przez pewien okres byłam mocno napalona na soniczną szczoteczkę Foreo Luna, ale nadal nie wiedziałam jak na ten rodzaj oczyszczania zareaguje moja skóra, więc na chwilę odpuściłam temat. Nie jest tak, że wszystkie wcześniejsze metody mnie nie zadowalały. Były lepsze i gorsze pozycje, ale moja ciekawska natura sprawia, że lubię testować różne nowinki, dlatego z wielkim zainteresowaniem wrzuciłam do koszyka nowość, na którą natknęłam się podczas zakupów w Rossmannie, czyli płatek peelingujący For Your Beauty. Okazał się naprawdę fajną opcją i właśnie jemu chciałam poświęcić dziś kilka słów, zapraszam :)


GLOV on-the-go | Rękawica do demakijażu za pomocą wody

czwartek, grudnia 04, 2014

GLOV on-the-go | Rękawica do demakijażu za pomocą wody



Demakijaż za pomocą wody ? Byłam zaintrygowana, gdy pierwszy raz zetknęłam się z informacją o ściereczce umożliwiającej taki sposób usuwania makijażu. Jako, że ciekawskie ze mnie stworzenie i lubię takie gadżety, zapisałam Glov na swoją chciejlistę, a późniejsze, bardzo pozytywne recenzje na blogach, tylko wzmagały moją ciekawość. Traf chciał, że on-the-go znalazłam w upominkach, które przytargałam do domu ze spotkania podkarpackich blogerek. Nie byłabym sobą, gdybym nie wypróbowała jej jeszcze tego samego dnia. 


CelluBlue | Wrażenia po 6 tygodniach stosowania

środa, października 15, 2014

CelluBlue | Wrażenia po 6 tygodniach stosowania


Jeśli należysz do grona 10% szczęściar, których ten problem nie dotyczy, gratuluję i...trochę zazdroszczę. To jedna z niewielu rzeczy, której lepiej jest nie mieć, niż mieć ;) Prawda jest brutalna, bo blisko 90% kobiet jednak ją ma. Ja też. Próbujemy z nią walczyć, a jeśli nic z tego, zmieniamy front i przechodzimy do etapu akceptacji, ba - nawet przyjaźni. Umówmy się, cellulit to nie jest koniec świata. Pewnie! Ale fajnie byłoby jakoś się go pozbyć. A ten mały, niebieski kubeczek okazuje się być bardzo pomocny.

Zestaw pędzli Jessup z eBay`a - pierwsze spostrzeżenia

niedziela, lipca 20, 2014

Zestaw pędzli Jessup z eBay`a - pierwsze spostrzeżenia


Temat wyboru pędzli nurtował mnie od dłuższego czasu. Rozważałam milion opcji i do żadnej nie byłam w pełni przekonana. Nie mogłam zdecydować czy postawić na jedną markę, czy może kilka, na gotowe sety, czy pojedyncze sztuki. Nie ukrywam, że kwestia finansowa także odgrywała tutaj dużą rolę, a że moje dotychczasowe pędzle, to właściwie nic nie warta zbieranina, nie była to kwestia dokupienia 2-3 szt. Potrzebowałam wszystkiego, a to wiązało się ze sporym wydatkiem. Pewnego dnia trafiłam na wpis Kuny Domowej o zestawie pędzli Jessup z eBaya, który gorąco zachwalała. Pooglądałam, pomyślałam i zamówiłam.


Pisałam już kiedyś, że ogólnie na 5 zamówień z Chin/USA (tych nierejestrowanych) doszło do mnie tylko 1. Tym razem skierowałam paczkę na adres swoich teściów i przesyłka dotarła błyskawicznie, w nieco ponad dwa tygodnie. Wychodzi na to, że ktoś kto obsługuje paczki na "moim terenie" ma lepkie rączki, innego wyjaśnienia nie widzę.


Wracając do pędzli, mam je dopiero 3 dzień, więc będą to takie luźne pierwsze spostrzeżenia. Nie ukrywam, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Spodziewałam się, że będzie przyzwoicie, a według mnie jest super! 

Zestaw składa się z 8 elementów, 4 pędzle duże i 4 mniejsze. Każdy z nich zabezpieczony był osobną folią, a duże pędzle dodatkowo posiadają plastikowe osłonki na włosie, które z pewnością się przydadzą.
Dostępnych było kilka wersji kolorystycznych, wybrałam najbardziej klasyczną, czyli matowe czarne trzonki i srebrne skuwki. Włosie oczywiście to dwukolorowy syntetyk. 
Całość prezentuje się porządnie i elegancko, nie wiem jak będą się użytkować, ale od strony wizualniej nigdy nie powiedziałabym, że są to pędzle od przysłowiowego Chińczyka ;)


Trzonki w 4 większych sztukach mają 13 i 14 cm długości, włosie jest miłe i mięciutkie, bardzo gęsto nabite. W moich egzemplarzach nie dopatrzyłam się właściwie żadnych niedoróbek. Wszystkie włoski są równo przycięte, na powierzchni nie ma żadnych przebarwień, w jednym pędzlu dwa włoski z brzegu były rozwichrzone, obcięłam je. Pozostałe są bez zarzutu.


Mniejsze pędzelki mają 16-17 cm trzonki i są nieco mniej nabite niż ich więksi koledzy. Tutaj nie jest już tak super, ale nadal akceptowalnie. Nie wszystkie włoski są równej długości, dwa pędzle wydają się nieco rozwichrzone. Zarówno w jednych jak i w drugich włosie mocno trzyma się na swoim miejscu, nie zauważyłam do tej pory żadnych wychodzących kłaczków.


Mniejsze pędzle są drobniejszymi odpowiednikami tych większych. Występują w 4 niemal identycznych formach. Duży + mały tworzą swego rodzaju duet o takim samym kształcie.
Trochę dumałam, jaką marką "inspirowano" się przy produkcji pędzli Jessup, bo że się inspirowano nie miałam wątpliwości. Początkowo na myśl przychodzi podobieństwo do pędzli Hakuro, ale to nie do końca to. Pogrzebałam trochę i trafiłam, przejrzyjcie sobie dostępne pędzle Sigma, myślę, że wnioski nasuwają się same.


W zestawie znajdziemy:

1. Mały i duży pędzel jajeczko. 

Większy powinien fajnie sprawdzić się przy konturowaniu, mniejszy będzie idealny do podkreślania cieniem załamania powieki. Długość włosia: 3,8 cm w dużym i 1,6 cm w małym. 

2. Mały i duży pędzel typu Flat Top.

Może posłużyć np. do podkładu, produktów mineralnych, korektora. Długość włosia: 2,7 cm w dużym i 1,4 cm w małym

3. Mały i duży pędzel kulka

Myślę, że oba są na tyle uniwersalne, że można ich używać właściwie do wszystkiego. Długość włosia: 2,6 cm duży i 1,4 mały

4. Mały i duży pędzel skośny

Duży będę zapewne używała do różu, bardzo lubię ten kształt. Na mniejszy jeszcze nie mam pomysłu.
Długość włosia: 1,6 - 2,7 cm w większym i 1,2-1,7 w mniejszym


Pędzle kupiłam u tego sprzedawcy, za zestaw zapłaciłam nieco ponad 43 zł, przesyłka darmowa. Przeglądając eBay zauważyłam, że wielu sprzedawców ma takie same pędzle ale napisy na trzonkach są już różne, nie wiem jednak czy występują jakieś rzeczywiste różnice między nimi.

Podsumowując, wstępnie jestem bardzo zadowolona, co prawda myślałam, że te mniejsze pędzle będą troszkę drobniejsze i będzie można używać ich do oczu, oprócz jajeczka wydają się jednak zbyt okazałe. Zobaczymy jak będą się sprawdzały w praktyce.


I jak Wam się podobają ? Znacie te pędzle, może macie z nimi dłuższe doświadczenia ?

The Body Shop Facial Buffer | Peelingująca gąbeczka do twarzy

środa, czerwca 25, 2014

The Body Shop Facial Buffer | Peelingująca gąbeczka do twarzy


Złuszczanie martwego naskórka na mojej problematycznej cerze zawsze przysparzało mi trochę zmartwień. Ze względu na kruche naczynia krwionośne odpadały, rzecz jasna, wszelkie peelingi mechaniczne, o eksfoliacji mocniejszymi kwasami także mogę zapomnieć, a peelingi enzymatyczne nie zawsze sobie ze wszystkim radziły. Moim największym utrapieniem były suche skórki - między brwiami, na skrzydełkach nosa, na policzkach, czasami też na brodzie, generalnie wszędzie. Potrzebowałam czegoś do codziennego stosowania, co pozwoli mi pozbyć się tego kłopotu raz na zawsze. Z pomocą przyszła gąbeczka peelingująca The Body Shop "Facial Buffer".


"Delikatna gąbka peelingująca, usuwa martwy naskórek, pozostawia skórę gładką i miękką. Stymuluje mikrokrążenie skóry, idealna dla cer suchych, które wymagają regularnego złuszczania"

Wypatrzyłam ją już dawno temu na kanale Essiebutton, która niezmiernie ją sobie zachwalała, niektórzy porównują jej skuteczność do szczoteczki Clarisonic. To maleństwo kosztuje w granicach 3-4 funtów, także gdy tylko nadarzyła się okazja, nabyłam ją celem wypróbowania.

Jak ją stosować ?
Zmywamy makijaż, gąbeczkę moczymy w ciepłej wodzie, odciskamy i nanosimy na nią porcję żelu/pasty/emulsji do mycia twarzy. Kolistymi ruchami oczyszczamy twarz przez maksymalnie minutę, po czym zmywamy twarz wodą. Następnie możemy nakładać standardowo serum, krem do twarzy lub zastosować jakąś maskę, która na tak przygotowanej skórze, zadziała skuteczniej. 


Gąbeczka ma około 7-8 cm średnicy, z jednej strony posiada tasiemkę pod którą wsuwamy rękę i wygodnie możemy oczyścić twarz. Początkowo wydaje się bardzo ostra i w rzeczywistości jest solidnym drapakiem, dlatego przy bardziej wrażliwej cerze sugerowałabym ją odrobinę zmiękczyć, ja zrobiłam to peelingując sobie ramiona, oczywiście na mokro - nigdy nie stosujemy jej na sucho, bo podrażnienia mamy jak w banku. Po kilku takich użyciach gąbka zrobiła się zdecydowanie miększa i odważyłam się wypróbować ją na twarzy. Efekt po pierwszym razie był wow, skóra wypolerowana, gładziutka, świeża. Gąbka przeznaczona jest do codziennego stosowania, gdybym nie miała cery naczynkowej, z powodzeniem mogłabym jej tak używać, obecnie muszą wystarczyć mi 2-3 takie sesje w tygodniu. Skupiam się głównie na najbardziej zanieczyszczonej strefie, czyli: czoło, nos, broda, żuchwa, policzki natomiast omijam. Dodatkowo dbam, by nie trzeć skóry za mocno. 
W ostatnim roku moja cera zmieniła się z całkiem ładnej, w pobojowisko, z którym nie mogłam sobie poradzić, a po dwóch miesiącach oczyszczania gąbką TBS jej stan jest nieporównywalny. Brak suchych skórek, mniej widoczne pory, mniej brzydkich zaskórników, brak nowych, bolesnych i ropnych wyprysków z którymi męczyłam się od kilku miesięcy na linii żuchwy. Obecnie wszystko powoli się goi, przebarwienia ładnie się rozjaśniają i mam nadzieję, że odzyskam cerę sprzed roku.


Pozostała jeszcze kwestia higieniczności tej metody. Po każdym użyciu gąbkę piorę ręcznie, pozostawiam do wyschnięcia i chowam do woreczka. Raz w tygodniu parzę ją gorącą wodą. Wykonana jest z tworzywa, które bardzo szybko schnie, a wszelkie zanieczyszczenia bardzo łatwo się wypłukują, więc nie ma obaw, że po kilku zastosowaniach wewnątrz powstanie bomba biologiczna. Właściwie na dzień dzisiejszy jedyną oznaką zużycia jest spierający się napis, reszta wygląda świetnie i myślę, że spokojnie posłuży mi jeszcze przez najbliższy miesiąc, może troszkę dłużej. Później będę szukała okazji do ponownego zakupu.

Podsumowując, gąbeczkę polecić mogę właściwie dla każdej cery z wyjątkiem bardzo delikatnej i wrażliwej. Zachwycone nią powinny być właścicielki cer tłustych, a skłonność do pękających naczynek wcale nie musi być czynnikiem dyskwalifikującym tę metodę oczyszczania. 

Korzystacie z takich gadżetów ? Chętnie poznam Wasze typy produktów, które mogą pomóc w codziennym oczyszczaniu cery.

Ebelin - Jajo/gąbeczka do makijażu

wtorek, kwietnia 22, 2014

Ebelin - Jajo/gąbeczka do makijażu


Pozostając w nieco świątecznym klimacie - będzie o jaju. Moim pierwszym. Nie znając tego typu produktów, nie odważyłam się na zakup oryginalnego BB, postawiłam zatem na gąbeczkę, która uznawana jest za dobry odpowiednik BeautyBlendera, czyli jajko do makijażu z Ebelin.


Nie pamiętam czy już o tym wspominałam, ale generalnie zawsze byłam przeciwniczką wszelkich akcesoriów do nakładania podkładów. Bardzo dawno temu miałam krótką i nieudaną przygodę z silikonowymi gąbeczkami i od tamtej pory stroniłam od wszystkich akcesoriów podkładowych. Świetnie radziłam sobie rękoma i nie czułam potrzeby żadnych zmian. 

INSTAGRAM