Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Grudniowo - styczniowe nowości kosmetyczne

sobota, stycznia 31, 2015

Grudniowo - styczniowe nowości kosmetyczne


Nie ma tego wiele, ale kilka rzeczy zasiliło moje zbiory w ciągu minionych dwóch miesięcy. Jeszcze w grudniu zaczęłam realizować chciejstwa, które chodziły za mną od dawna, a ja ciągle odkładałam zakupy. Takie samo założenie towarzyszyć mi będzie przez cały 2015, zamierzam trzymać się listy, kupować mniej, ale konkretniej. Przynajmniej taki jest plan ;)



Listopadowe nowości

poniedziałek, listopada 24, 2014

Listopadowe nowości


Wrzesień i październik upłynął mi pod znakiem zupełnego bana na wszelkie kosmetyczne zachcianki. Kupiłam tylko rzeczy absolutnie niezbędne, czyli prawie nic. Za to w listopadzie odrobiłam z nawiązką. Skusiłam się na drobne zakupy on-line, oczywiście nie omieszkałam skorzystać z 1+1 w Rossmannie i wreszcie, przytargałam mnóstwo upominków ze spotkania, o którym pisałam Wam wczoraj. W rezultacie zapasy nie maleją, ciężkie jest życie kosmetykoholiczki ;)


Zakupowe zdobycze z Rossmanna | Promocja 1+1

poniedziałek, listopada 10, 2014

Zakupowe zdobycze z Rossmanna | Promocja 1+1


Hej, hej! Myślę, że słyszałyście już o promocji, która ponownie spowodowała, że tłumy szturmem ruszyły do Rossmannów ? Dla przypomnienia: od dzisiaj do 19.11 trwa promocja kolorówki na zasadach 1+1 gratis (tańszy lub w tej samej cenie). Co prawda liczyłam na -40% lub -49%, ale przy dłuższej liście i dobrze zaplanowanych zakupach, oferta jest równie korzystna. Tym razem postanowiłam nie czekać i zrobić zakupy już pierwszego dnia obowiązywania promocji. Potrzebowałam kilku konkretnych rzeczy, a pamiętając wygląd szaf podczas zeszłorocznych obniżek, w kolejnych dniach najpewniej niczego bym już nie znalazła. 


Sierpniowe nowości

poniedziałek, września 01, 2014

Sierpniowe nowości


Myślę, że każda z nas lubi zakupowe posty. Ja uwielbiam i z chęcią podglądam prezentowane przez Wasze nowości. To świetna okazja do podpatrzenia czegoś ciekawego, czy zapoznania się z różnymi sklepowymi nowinkami. 
Licząc, że podchodzicie do tego typu wpisów w podobny sposób, zapraszam na przegląd moich sierpniowych zdobyczy :)



Niedawno miałam okazję odwiedzić czeski DM, w planach miałam zaledwie 2 produkty, na miejscu okazało się, że trafiłam na 25% zniżkę na wszystkie marki własne DM. Z takich okazji nie sposób nie skorzystać, więc skusiłam na kilka nowości. Ogólnie ceny kosmetyków Balea czy Alverde są w Czechach nieco wyższe od tych w Niemczech, ale nadal są to kwoty dość atrakcyjne.
W nawiasach będę podawała ceny już po zniżce, w przeliczeniu na złotówki.

Garść czerwcowo-lipcowych nowości

środa, lipca 30, 2014

Garść czerwcowo-lipcowych nowości



Post zakupowy nie pojawiał się już długi czas, zgodnie z założeniem, kupuję naprawdę niewiele, a jeśli już, są to głównie produkty pierwszej potrzeby, nie ma więc czego oglądać. W ostatnich tygodniach zebrało mi się trochę rzeczy z przesyłek, poczyniłam też drobne zakupy, zapraszam na szybki przegląd.


Ok, przyznaję, jedyna rzecz na której popłynęłam, to żele pod prysznic, 6 nowych sztuk, shame on me! 
Ale umówmy się, przy obecnej pogodzie, żele idą jak woda. 
Ziaja i jej nowa linia Liście Manuka omamiła internet, zielone opakowania owładnęły blogi, fejsbuki i instagramy. Przyznać się, czy jest ktoś, kto jeszcze nie ma chociaż jednego manukowego produktu ? 
Szczerze mówiąc, od jakiegoś czasu żaden produkt Ziai się u mnie nie sprawdzał, dlatego ostrożnie kupiłam tylko tonik, po 2 tygodniach używania jestem bardzo zadowolona, zobaczymy jak będzie dalej.
Wciągnęłam się też całkiem w picie olejów, oprócz Oleju Lnianego kupiłam tym razem też z Czarnuszki.


Mój absolutny niezbędnik, czyli płyn do higieny intymnej Facelle wciąż doskonale sprawdza się do mycia włosów. Drugi płyn, to nowość od firmy Green Pharmacy, dostałam wersję z Żurawiną i Korą dębu, pachnie obłędnie! 
Luksusową piankę opalającą Vita Liberata udało mi się wygrać w konkursie u Cammie, pianka dawać ma naturalną, natychmiastową opaleniznę i 2-3 tygodniową trwałość. Trochę jej już poużywałam, jest naprawdę świetna, choć nie wiem czy cena 180 zł jest adekwatna. Do kompletu była też rękawica.
Potrzebowałam jakiegoś delikatnego zapachu, wybrałam mgiełkę z The Body Shop w wersji Shea, kupowałam w ciemno, a okazała się bardzo przyjemna.


Oczywiście są też nowości z dwóch ostatnich miesięcy Akademii Zmysłów. Czerwcowe pudełeczko poświęcone było kosmetykom inspirowanym Brazylią (mleczko do ciała z filtrem i krem do rąk), a lipcowe orzeźwiającej Werbenie (chłodzące mleczko do ciała i mgiełka). O wszystkich tych produktach napiszę Wam z pewnością w osobnym poście. L`Occitane zaskoczyło mnie ogromnie przysyłając mi prezent ślubny z pięknymi życzeniami, dostałam werbenową świecę i Ujędrniający olejek do ciała.
Lakiery Golden Rose pokazywałam Wam już tutaj. Mój obecny utwardzacz Poshe zgluciał kompletnie, tym razem postawiłam na Essie Good to go. Ostatnie produkty, to słynne złuszczające skarpetki Purederm, które w weekend w końcu wypróbuję i chyba jedne z lepszych damskich maszynek Gilette Venus.


To by było na tyle, jeśli coś Was zaciekawiło i chcielibyście o tym poczytać w pierwszej kolejności, piszcie śmiało :)


Majowe nowości

poniedziałek, czerwca 02, 2014

Majowe nowości


W ubiegłym miesiącu wśród moich zakupów mało było spontanicznych porywów. Podobno od nadmiaru głowa nie boli, a mnie właśnie zaczyna pobolewać. Mam zdecydowanie za dużo zapasów, przez ostatnie tygodnie kupowałam w nadmiarze, bo przecież tyle świetnych promocji, tyle obniżek, taka okazja! Koniec z tym, mam bana na zakupy przez najbliższych kilka miesięcy, a maj był ostatnim, w którym pozwoliłam sobie na małe co nieco. 
Nie oznacza to oczywiście, że nie będę kupowała zupełnie nic, ale w grę wchodzą produkty tylko w zupełności niezbędne, których nie mam zachomikowanych w hurtowych ilościach.


Korzystając z kompletowania dla Was nagrody na 2 urodziny bloga, kilka produktów Balea kupiłam też dla siebie. 


Oczywiście nie mogło obejść się bez pozycji prysznicowych. Co prawda te klasyczne wersje żeli odrobinę mi się już znudziły, ale obok zapachu melona nie mogę przejść obojętnie, przepadam za nim, więc do koszyka wpadł Melon Tango. Drugim produktem jest Olejek pod prysznic o zapachu kwiatu migdałowca. Kremowe olejki pod prysznic Balea bardzo polubiłam, ciekawa jestem jak będzie tym razem.


Pierwszą z nowości jest Fiołkowy krem do rąk, który zachwyca opakowaniem. Co siedzi w środku ? Jeszcze go nie otwierałam, ale mam nadzieję, że zawartość będzie równie ciekawa.
Za szamponami tej firmy raczej nie przepadam, wypróbowałam 2 lub 3 i za każdym razem byłam niezadowolona, wersji z rozmarynem i melisą do włosów normalnych z tendencją do przetłuszczania nigdy wcześniej nie widziałam, postanowiłam dać im jeszcze jedną szansę. Na swoją kolej przyjdzie mu trochę poczekać, wrażeniami z pewnością się z Wami podzielę.
Kolejnym produktem jest Woda w sprayu. Nie jest to woda termalna, ale na lato może być fajną opcją na orzeźwienie i odświeżenie twarzy i ciała w trakcie upałów.


Moja kosmetyczka powiększyła się też o dwa suche szampony. Jeden pochodzi z najnowszej limitki Balea, szampon Trend It Up o zapachu truskawek, drugi zaś jest pamiątką z Zakopanego ;) Zapomniałam zabrać z domu, więc musiałam kupić coś na miejscu. Padło na słynny Batiste i wersję do włosów ciemnych.


Choć zapachu pomarańczy w kosmetykach na ogół nie lubię, tym razem jakoś wzięło mnie właśnie na cytrusy więc drogą kupna nabyłam Wygładzający peeling do ciała The Body Shop w uroczym słoiczku, który później z pewnością na coś wykorzystam.

Na koniec dzisiejsze zakupy z szybkiej wizyty w Biedronce.


Mydełka w płynie Linda, wybrałam Fresh Fruit i Tutti Frutti, mam nadzieję, że zapachy będą znośne.


O Maśle arbuzowym z Bielendy sporo ostatnio się pisze, nie byłam do niego przekonana ze względu na obecność parafiny (troszkę dalej w składzie, ale jest). Gdy zobaczyłam jednak, że kosztuje niecałe 4 zł i jest to mały, 100 ml słoiczek, wzięłam - arbuzowy zapach powinien być świetny. Ostatnią rzeczą jest Delikatny żel-krem łagodzący do mycia twarzy z BeBeauty. Dawno nie używałam tych żeli, a tej wersji w szczególności. Pamiętam, że kiedyś byłam z niej bardzo zadowolona, zobaczymy jak będzie tym razem.


Znacie jakiś produkt z moich nowości ? A może coś Was zaciekawiło ?

I ja TAM byłam! Czyli szybkie zakupy w Rossmannie...

poniedziałek, kwietnia 28, 2014

I ja TAM byłam! Czyli szybkie zakupy w Rossmannie...


Ok, wcale nie były takie szybkie, ale satysfakcjonujące już tak. To nic, że żeby kupić to, co miałam w planach musiałam oblecieć 7 Rossmannów, a i tak nie dostałam wszystkiego. To nic, że widok jaki zastałam przy szafach, mógł przyprawiać o ciarki. To nic, że rozszalały tłum deptał mi po piętach i przepychał łokciami. Serio - Rzeszów oszalał, mieszkają tu chyba sami łowcy promocji. 
Dzisiaj, bogatsza o zeszłotygodniowe doświadczenia, wybrałam się do drogerii z dala od centrum, przed południem i zastałam tylko mały tłumek. Kupiłam com chciała, ale i tak boję się obniżek lakierowo-szminkowych ;)


Moja lista nie była długa, jednak potrzebowałam zarówno nowego podkładu, korektora, jak i pudru.
Początkowo chciałam Bourjois Healthy Mix i to właśnie za nim tyle się nabiegałam, niestety wszędzie został tylko numer 56, w porywach pojedyncze i macane 55, zadowoliłam się więc Healthy Mix Serum (31,61 zł) w idealnym dla mnie odcieniu 52 Vanille. 
Co do korektora, wybór był prosty, Rimmel Match Perfection (15,79 zł) kusił mnie od dawna. Zapowiada się naprawdę fajnie.


Do kompletu dla Healthy Mix Serum dobrałam puder Healthy Balance (20,90 zł) w tym samym odcieniu (tutaj drapnęłam ostatnią sztukę). Ogólnie produkty Bourjois cieszyły się ogromnym powodzeniem.
Poza listą skusiłam się na Mineralny róż Lovely w ciekawym i chłodnym odcieniu 06 (4,48 zł).


Z dziś rozpoczętej promocji przytargałam tylko dwa drobiazgi. Zwykle tani jak barszcz, a dzisiaj jeszcze tańszy, mój ulubiony tusz Lovely Curling Up Mascara (4,58 zł) oraz wielkie chciejstwo, którego nigdy dostać nie mogłam, czyli cielistą kredkę na linię wodną Max Factor w odcieniu 090 (15,29 zł).


Dodatkowo do koszyka wrzuciłam ukochaną odżywkę Garnier Awokado i Karite oraz kolejny żel pod prysznic Isana, tego nigdy dość.


Lakierowa kolekcja wzbogaciła się o 3 nowe nudziaki: GR Paris nr 11 i 12 oraz Wibo Express Growth nr 351. Któryś z nich wyląduje na moich paznokciach w dniu ślubu, najprawdopodobniej padnie na środkowy, czyli Golden Rose nr 12. GR to oczywiście zakup poza Rossmannem.


Niecierpliwie czekam na promocję przyszłotygodniową. Wśród szminek mam wiele chciejstw. Marzą mi się pomadki Bourjois Rouge Edition Velvet, kredka tej samej firmy w odcieniu Fuchsia Libre, nie pogardziłabym także kolejnymi odcieniami Maybelline Color Whisper, czy Eliksirami od Wibo. 
Wśród lakierów moje największe zainteresowanie wzbudza nowa kolekcja Rimmel by Rita Ora.


A co Wam udało się wrzucić do koszyka w ostatnim czasie ?
A może zakupy dopiero przed Wami ?


Garstka kosmetycznych nowości

niedziela, kwietnia 06, 2014

Garstka kosmetycznych nowości


W marcu nie szalałam zanadto z zakupami, jednak w ciągu ostatnich tygodni do mojej kosmetycznej gromadki dołączyło kilka ciekawych produktów. Większość nowości to produkty z wish listy, która mimo realizacji, wciąż się wydłuża...


Wczoraj skorzystałam z 10% zniżki, którą Rossmann przygotował dla użytkowników portalu Rossnett. Niby 10% to niewiele, ale jeśli dołożyć do tego aktualne promocje, ceny okazywały się bardzo przyjemne.

Najbardziej cieszy mnie duet do włosów John Frieda, o serii Brilliant Brunette naczytałam się w samych superlatywach i miałam w planie wypróbować już dawno, jednak cena (ok. 35 zł za szt.) nie zachęcała, aby spieszyć się z zakupami. Aktualnie w Rossmannie trwa promocja na wszystkie produkty marki, szampony i odżywki są w cenie 19,99 zł, odejmując od tego rzeczone wcześniej 10% wychodzi 17,99 zł/szt.
 mamy więc praktycznie 2 w cenie 1.
Miałam ochotę również na serię Luxurious Volume, niestety nie było.


Udało mi się w końcu trafić na olejek pod prysznic Isana o niezwykle apetycznym zapachu melona i gruszki (całe 2,24 zł). Za taką cenę chętnie wzięłabym ze 2 szt. na zapas, ale wszystkie ciekawe i ładne zapachy były już wymiecione.
Wciąż męcząc się z przyklapniętymi włosami postanowiłam wypróbować piankę, może ona choć częściowo rozwiąże moje problemy ? Wybrałam wersję nadającą objętości z Isany, 
miałyście okazję korzystać z tych pianek ? Jestem ciekawa, czy są cokolwiek warte.

Gąbeczki do mycia twarzy Calypso są moim punktem obowiązkowym, bardzo polubiłam taką formę wieczornego demakijażu.
Na koniec do koszyka powędrowały plastry z woskiem do depilacji, lato w drodze, więc taka rzecz zawsze się przyda.


W lokalnej zielarni, przy okazji uzupełniania zapasów oleju lnianego, wzięłam na próbę dwa produkty Go Cranberry, które zbierają w sieci wręcz rewelacyjne noty. Wybrałam Intensywnie nawilżające serum przeciwzmarszczkowe na noc i Odżywczo wygładzający krem pod oczy. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to pojemność kremu pod oczy i jego data ważności - 30ml kremu w 3 miesiące ? Niemożliwe do zużycia, trzeba będzie wklepywać go też w inne obszary ;) 

Lakier do włosów Schwarzkopf Volumania (kolejny wspomagacz objętości) jest szeroko zachwalany na YouTube, użyłam go już kilka razy i nie jestem zadowolona. Robi na głowie straszną skorupę. Może przy grubszych włosach sprawdziłby się lepiej, ale na moich pierzach nie bardzo.


Dwie iście wiosenne nowości z kolorówki. Maybelline Dream Touch Blush, czyli róż w musie/kremie. Mój kolor to 02 Peach, który jest fantastyczny dla jasnej karnacji. Ogólnie jestem zachwycona tym produktem, pięknie się aplikuje i rozciera, można uzyskać bardzo subtelny efekt nie mając żadnej wprawy. 
Do różu dobrałam sobie pomadkę Maybelline Color Whisper w odcieniu 430 Coral Ambition, to już moja 3 szminka z tej serii, uwielbiam je.


Nowe płyny micelarne Green Pharmacy pokazywałam Wam już na FB, otrzymałam je do testów od Klubu Elfa Pharm. Płyny dostępne są w dwóch wersjach: owies i rumianek, występują w dwóch pojemnościach: 250 oraz 500 ml, są bardzo przystępne cenowo i zapowiadają się obiecująco. Rumianek już wzięłam w obroty, za jakiś czas z pewnością pojawi się recenzja.


Kolejna, piąta już przesyłka od L`Occitane w ramach Akademii Zmysłów. Tym razem padło na linię Migdałową, w paczce znalazłam:

- Migdałowy olejek pod prysznic,
- Migdałowe mydełko złuszczające,
- Masażer,
- Migdałowy krem do rąk (2 x 10 ml)
- próbki Mlecznego koncentratu do ciała

W moim odczuciu to jedna z lepszych paczek do tej pory, masażer jest rewelacyjny, już dawno chciałam sobie taki sprawić.


Całość zapakowana była oczywiście w piękne pudełko, które nie załapało się na zdjęcia.

To już wszystko. W kwietniu nie planuję więcej żadnych zakupów, skupiam się teraz na dopinaniu ślubu na ostatni guzik, a to skarbonka bez dna, mimo nie organizowania wesela koszty i tak są spore. Zostało jeszcze 25 dni, zaczynam odczuwać lekki stres ;)

Pozdrawiam Was i życzę miłej końcówki weekendu :*
Nowości w kosmetyczce

środa, lutego 12, 2014

Nowości w kosmetyczce



Mimo, że w ubiegłych tygodniach nie robiłam specjalnie dużych kosmetycznych zakupów, okazuje się, że zebrała mi się spora gromadka nowości. Drobiazg tutaj, drobiazg tam... Wiecie pewnie jak to jest ;)


Korzystając z okazji zbiorowych zakupów i możliwości zaoszczędzenia na przesyłce, zaopatrzyłam się w ZSK w oleje, które od dawna chciałam wypróbować. Lniany i migdałowy do włosów, a makadamia głównie do twarzy. Dodatkowo wzięłam też Wyciąg z aloesu oraz Potrójny kwas hialuronowy - po kilkunastu dniach testów już wiem, że ten ostatni będzie od teraz stałym bywalcem w mojej codziennej pielęgnacji. 


Ujędrniający krem z żurawiną i olejkiem arganowym Apis od dawna był na mojej chciej liście, w końcu nadarzyła się okazja, żeby go kupić. Ma wspaniały skład, a kosztuje grosze (ok. 15 zł) za 100 ml produktu. Musi jeszcze chwilę poczekać, aż powykańczam wszystkie resztki, ale ciekawość mnie zżera.


Kuferek Pat&Rub z linii Home Spa udało mi się dorwać w bardzo korzystnej cenie na poświątecznych wyprzedażach w Sephorze. Mamy tutaj peeling, masło i krem do rąk, do kompletu urocza filcowa kosmetyczka. 


Nie miałam pojęcia, że tak wiele firm na naszym rynku oferuje w tej chwili suche szampony. Jest Syoss, jest Farmona, Gosh, Dove, oczywiście Batiste i w końcu Schwarzkopf, który właśnie do mnie trafił.
Kupiłam go w nagłej potrzebie, tak to jest, gdy zasypia się do pracy prawie 2 godziny i nie ma czasu na poranne umycie głowy. Szampon sprawdził się świetnie, jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i wkrótce napiszę Wam o nim troszkę więcej :)

Przy okazji wzięłam także Jedwab w płynie z Green Pharmacy, który jest ostatnio bardzo chwalony. 

Do tej pory nie miałam okazji stosować włosowych produktów Alterry (poza maską granat+aloes), na próbę kupiłam szampon + odżywkę.


Troszkę kolorówki, czyli BB z Bell, mój pierwszy w życiu eyeliner z prawdziwego zdarzenia Maybelline Lasting Drama i pierwsza w mych zbiorach paleta Sleek. Po długich rozważaniach wybrałam bezpieczną kolorystycznie opcję, czyli Oh So Special. Jest piękna :)

Z racji tego, że w lutym szykuje mi się kilka imprez, zdecydowałam się na zakup sztucznych rzęs, które będę mogła zakładać na jeden wieczór. Wybrałam chyba najbardziej popularny model, czyli Ardell Demi Wispies. Musiałam dokupić też klej, jednak zupełnie nie miałam pojęcia, który będzie dobry i mój wybór był troszkę na ślepo. Miejmy nadzieję, że będzie ok.


Kolejne lakiery do kolekcji :) Essiaki, to efekt niedawnej promocji w Super-Pharm. Wybrałam odcienie Bahama Mama i Angora Cardi. 
Zbiory zasiliły też slynne holosie z CA, moje odcienie to: O w bombkę, Pyrka i Światło proszę. Wszystkie piękne, z pewnością domówię jeszcze kilka innych kolorów.


Po ponad półrocznej przerwie wracam do mojej ulubionej odżywki Diamentowej z Eveline. Wiem, że u niektórych wzbudza postrach i grozę, u mnie natomiast, sprawdza się rewelacyjnie. Jeśli stosuje się ją z głową, nic złego nie ma prawa się stać.

Na koniec kolejna butla zmywacza z Isany.

Aaa... i jeszcze


Zestaw kosmetyków Kolastyny, który udało mi się wygrać u Obsession. Z całej gromadki najbardziej ciekawi mnie Termoaktywne serum wyszczuplająco-antycellulitowe na brzuch i pośladki.

Więcej grzechów nie pamiętam.


Zaciekawiło Was coś ? 
Macie ochotę poczytać o czymś w pierwszej kolejności ?

Grudniowe nowości

poniedziałek, grudnia 30, 2013

Grudniowe nowości



To był obfity miesiąc i to wcale nie ze względu na świąteczne upominki, bo wśród nich tym razem kosmetyków było niewiele.

Zaszalałam zakupowo, zrealizowałam część z mojej chciej listy, czuję się kosmetycznie zaspokojona co najmniej do końca roku :D Oczywiście żartuję ;)


Jestem zdumiona ile tego jest, wydawało mi się, że kupuję po 1-2 rzeczy. Dopiero po zebraniu wszystkiego do kupy, widać że uzbierała się spora gromadka.


W oczekiwaniu na minusowe temperatury, zaopatrzyłam się w sporą dawkę kremów do rąk, które nadadzą się do użytku w trakcie zimy. Zestaw Cztery Pory Roku (krem wraz z peelingiem do dłoni) kupiłam w Tesco za ok 9 zł, zdążyłam się już z nim zapoznać i sprawuje się naprawdę w porządku.
Na krem z woskiem pszczelim Anida trafiłam w lokalnej zielarni - oczywiście nie mogłam przejść obok niego obojętnie, a Otulający balsam do rąk Pat&Rub to wynik przedświątecznej, 15% zniżki na stronie.

Po skarpetkowym peelingu postanowiłam regularnie dbać o stopy, aby jak najdłużej pozostały gładkie i miękkie. Regenerująca kuracja do stóp Sylveco ma mi w tym pomóc, mam nadzieję, że będzie to udana znajomość.


O GoCrandberry robi się ostatnio coraz głośniej, Solny Peeling do Ciała z Masłem Shea i Solą z Bochni to mój debiut z tą firmą - zobaczymy co z tego wyjdzie.

Otulające masło do ciała Pat&Rub, czyli 15% zniżki ciąg dalszy ;)

W poszukiwaniu idealnego produktu pielęgnacyjnego do biustu postawiłam tym razem na Serum wypełniające biust z Tołpy, opinie są bardzo zachęcające.

Korzystając ze świątecznego przyjazdu mojej Mamy poprosiłam ją o drobne zakupy w drogerii DM. Szał na niemieckie kosmetyki trochę mi już minął, ale małe co nieco nadal mnie kusiło. Z Balea wybrałam Jabłkowo-cynamonowy peeling pod prysznic i Kremowy olejek pod prysznic.
Dla Was też coś mam, ale o tym za kilka dni :)


Na dokładkę poprosiłam o jajo do nakładania podkładu z Ebelin. Ciekawi mnie ogromnie.
Nuxe Reve de Miel, czyli słynny już balsam do ust zakupiłam na Allegro w bardzo korzystnej cenie. Dodatkowo do zakupu dołączono kilka próbek Nuxe, dzięki czemu będę miała okazję wypróbować min. równie słynny suchy olejek.


Jeszcze odrobina pielęgnacji. 
Piankę Facelle nabyłam ze względu na moją miłość do pianek ogółem. Niestety do mycia włosów nie sprawdza się tak fajnie, jak klasyczna wersja w płynie, aczkolwiek do higieny intymnej nadaje się bardzo dobrze.
Kolejny antyperspirant Dove, tym razem GoFresh. To już chyba 4 lub 5 wersja zapachowa jaką będę próbować. Niebawem przygotuję o nich jakąś notkę, zasługują na uwagę.

Zimą zawsze zmagam się z przeraźliwą bladością skóry, a ciemne włosy potęgują jeszcze ten efekt. Doraźnie ratuje się samoopalaczem, który nadaje mi lekkiego kolorytu, takiego muśnięcia słońcem. Spray Sun Ozon z Rossmanna sprawuje się w tej roli rewelacyjnie.

Do Rybek GAL z witaminą A+E przymierzałam się dobry rok, w końcu mam i jestem zachwycona. Toż to geniusz jest! Serio.


Wreszcie mogłam uzupełnić troszkę pielęgnację włosową. Zużyłam większość zapasów i kupiłam nowości, które intrygowały mnie od dłuższego czasu.

Odżywka Nivea Long Repair i Szampon Tatarako-Chmielowy z Barwy w blogosferze przewijają się dosyć często, muszę wypróbować i ja.

Naftę Kosmetyczną z Biopierwiastkami miałam już kiedyś i dobrze się u mnie sprawdzała. Tym razem trafiłam na wersję z atomizerem, która eliminuje wszelkie niewygody w stosowaniu. 

Niedawno trafiłam na produkty Macrovita, które szczycą się świetnymi składami i dobrą jakością. Skusiłam się na Wzmacniający szampon przeciw wypadaniu włosów z imbirem i bio- czerwonymi winogronami, Odżywkę do włosów z bio-czerwonymi winogronami i bio-awokado oraz saszetkę Maski regenerującej z bio-winogronami i bio-jojoba. 
Szamponu i odżywki używam od ponad 3 tygodni i mam już pierwsze spostrzeżenia, myślę że za jakiś czas naskrobię recenzję.

O farbie Herbatint wspominałam już jakiś czas temu, to moje kolejne opakowanie, a na dniach pojawi się o niej osobna notka.


Z kolorówki skromnie.
 Moją kolekcję zasiliły dwie pomadki. Rimmel  Lasting Finish Matte Lipstick By Kate Moss w odcieniu 103 oraz Clarins Joli Rouge 712. Tą drugą podebrałam Mamie, która od swojej znajomej dostała 5 testerów w różnych odcieniach. 
Formuła bardzo przypadła mi go gustu, niestety kolor ma perłowe wykończenie i to jest jego największy minus.

Nie mogłam przejść obojętnie obok pięknych lakierowych złotek - Lovely Snow Dust znacie już pewnie na wylot, Rimmel Space Dust w odcieniu Aurora jest równie piękny i godny uwagi.

Na koniec miła przedświąteczna przesyłka od L`Occitane wraz z pięknymi życzeniami. Świeca Zimowy Las będzie uprzyjemniać mi chłodnie wieczory, a Czysty wyciąg z masła shea chronić moją skórę w ten zimowy czas. Pięknie dziękuję.


Znacie któreś z moich nowości ? Coś szczególnie Was ciekawi ?
A jak tam Wasze grudniowe kosmetyczki, powiększyły się nieco ?

Październikowe nowości w mojej kosmetyczce

piątek, października 25, 2013

Październikowe nowości w mojej kosmetyczce



Dawno nie pokazywałam Wam swoich kosmetycznych nabytków. Przez ostatnie miesiące kupowałam raczej niewiele, skupiałam się bardziej na stopniowym zużywaniu zachomikowanych zapasów.

Część zużyłam, troszkę poszło na wymianę, na półkach zdecydowanie się rozluźniło, mogłam więc pozwolić sobie na małe co nieco.


1. Lefrosh  - Krem Pilarix

To moja druga tubka tego produktu. Świetnie nawilża, mocno regeneruje, wygładza. Jest bardzo uniwersalny - sprawdza się zarówno do twarzy jak i do ciała, stóp, łokci, kolan etc., czyli wszędzie tam, gdzie doskwiera nam nadmierna suchość skóry.

2. Receptury Babuszki Agafii - Organiczny krem do twarzy na noc "Zatrzymanie młodości"

Mój aktualny krem jest na wykończeniu, tym razem postawiłam na Babuszkę - zobaczymy jak się spiszą jej magiczne receptury ;)

3. Ziaja - Matujący krem do twarzy z filtrem SPF 50

Potrzebowałam wysokiego filtra, gdyż zaczęłam się kwasić. Co prawda kremy Ziaji od jakiegoś czasu zupełnie nie służą mojej cerze, ale ten produkt zbiera naprawdę dobre noty w sieci, więc dam mu szansę.

4. Ziaja - Żel myjący do twarzy

Był dołączony jako gratis do filtra - dla mojej cery będzie raczej za mocny, pewnie pójdzie na wymianę.


W Biochemii Urody nabyłam tym razem Tonik mleczny AHA 8% - przy mojej naczynkowej cerze z kwasami muszę niezwykle uważać. Kwas mleczny jest nisko drażniący, stężenie w toniku nie jest wysokie, pH ok. 4.0, więc nie powinno dziać się nic złego. Jestem po 3 użyciach - brak łuszczenia, wyskoczyło mi kilka większych intruzów, testuję dalej.

Drugim produktem jest mój ulubieniec, czyli Peeling Enzymatyczny. Zmieniono mu skład zastępując mleko w proszku mączką ryżową. Nie wiem czy to była dobra zmiana. Co prawda zapach uległ poprawie, ale mączka ryżowa, nawet po rozrobieniu z wodą, posiada drobniutkie ziarenka, która drapią. Peeling z mlekiem był delikatniejszy.


W pielęgnacji włosów niewiele, ale konkretnie. Wytoczyłam wojnę moim wypadającym włosom, pomóc mają mi w tym Olejek Sesa i Tonik przeciw wypadaniu od Babuszki Agafii.

Na próbę wzięłam też ziołową farbę do włosów Herbatint, czytałam o niej bardzo chwalebne recenzje.

Kusiło mnie znacznie więcej dobroci, znalazłam cudownie zaopatrzoną zielarnię, która nie dość, że ma bardzo przyjemny sklep on-line, to jest z mojego miasta i dostarcza produkty do domu - żyć nie umierać :))


Z lakierowych nowości króluje Wibo, 3 z 4 tych lakierów pokazywałam już na blogu (tu,tu i tu). Czwarty pokażę w najbliższych dniach. 

Lakier Essence kupiłam pod wpływem emocji :P 
Pewnego razu chodzę sobie po lokalnej drogerii (Wispol) i co ja pacze ? Szafa Essence ! Zresztą żeby tylko, pacze dalej - a tam dwie szafy Lumene ! Wzięłam więc jeszcze bazę pod cienie, która jest szeroko zachwalana w blogerskim i youtubowym światku.


Powyższe cuda trafiły do mnie w ramach kolejnej edycji Hexx Boxa. Miałam otrzymać tylko rozświetlający krem pod oczy Vitamin C z Lumene, ale Iguszka (sponsor produktu do testów) zaszalała i w paczuszce znalazłam jeszcze tusz do rzęs Grashka oraz śliczną, lakierowaną kosmetyczkę.



Jakiś czas temu napisała do mnie bardzo miła Pani Urszula reprezentująca sklep Hairstore, która pod jedną z notek Beauty Station, wyczytała moje żale odnośnie niesforności włosów mych. 
Zaproponowała mi wypróbowanie czegoś z ich oferty, co mogłoby pomóc poradzić sobie z tym problemem. Ze strony sklepu otrzymałam fachową poradę i z poleconych przez ich Specjalistkę produktów, wybrałam jeden - Lekki spray nadający strukturę Goldwell Style Sign Natural Structure Me.

Drugi produkt otrzymałam za pośrednictwem portalu Uroda i Zdrowie. Złuszczające skarpetki do stóp firmy Cosmabell. Na takie skarpetki miałam już chęć dawno temu, ciekawa jestem jak się spiszą.


Mam nadzieję, że jakoś dobrnęłyście do końca ;)


Znacie któryś z tych produktów ? 
A może chciałybyście poczytać o czymś w pierwszej kolejności ?

INSTAGRAM